poniedziałek, 31 marca 2008

syndrom sztokcholmski

Spotkalam kolezanke.
Kolezanka jest matka Marianny. Marianna jest w wieku Bunia czyli jeszcze stosunkowo mloda.
I to spotkanie mję natchło, poniewaz porozmawialysmy z mama Marianny. O dzieciach.
I mama Marianny powiedziala, ze bywa zmeczona. Bywa wykonczona i wtedy mysli o Mariannie (juz bez wyrzutow sumienia, wybaczyla sobie) jak fajnie bylo kiedy Marianny nie bylo.


Ja tak nie mam.


Moze dlatego, ze juz nie pamietam jak to bylo kiedy nie bylo dreczycieli.
A moze nie moge bez nich zyc? Jestem uzalezniona od ustawicznego dreczenia?
A moze jestem masochistka?


Ulozylam na te okazje stosowne haiku:


Sado.
Sado-masochistka.
Katujtratuj.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza