wtorek, 27 stycznia 2009

spór o drzewo iglaste

Zatem choinka.


Choinka jest rafą koralową na wzburzonym oceanie mojego małżeństwa, o którą rok rocznie rozbija sie ono z wielkim hukiem.
O choinkę bijemy sie od zarania. Nie zdarzył się w tej materii nigdy gorszy sezon.
Urodzaj tu mamy zawsze.


Mamy choinkowe walki zapaśnicze, choinkową wojnę nerwów, choinkową próbę sił, choinkowe demonstracje feministyczno-maskulinistyczne.
Żadne z nas się nie poddaje, nie ustępuje pola.
Tak, jak w przyrodzie odwiecznie przychodzą po sobie wiosna, lato, jesień i zima, tak i u nas, jakiś czas po świętach następuje awantura dzika z chujami i kurwami w rolach głównych, pod hasłem:


„Kochanie, wynieś choinkę”


Zawsze tak samo, zawsze wściekle, zawsze w wielkim afekcie.


Przybliżony termin awantury domowej na tle (będącej jednocześnie swoistym ukoronowaniem niesnasek świąteczno-noworocznych, symbolicznym zamknięciem sezonu) uzależniony jest, w dużej mierze, od gatunku drzewka bożonarodzeniowego.


I tak, na przykład, najdłuzej trzymają się sosenki, dzięki czemu mogą stać nawet do marca.
W zasadzie moglyby zdobić salon nawet dłużej, gdyby nie fakt, ze tracą kolor i rudzieją.
Osoboim zdeterminowanym polecam próbę pociągnięcia ryżej sosny na kolor zielony przy użyciu farby w spray’u.


Na drugim miejscu pod względem trwałości upierzenia plasują się jodły kaukaskie, aczkolwiek bez przesady: koniec stycznia.
Igliwie opada umiarkowanie prędko, jednak uroda tleje dość szybko, gdyż jest to drzewko delikatne i wiotkie. Już około Nowego Roku obserwujemy smętne obwisanie gałązek pod ciężarem bombek, które przyjmują pomału pozycję up side down.


Zdecydowanie w ogonie wloką się świerczki, które już w Wigilię zasnuwają dywan grubą warstwą wybitnie kłującego igliwia, a w Sylwestra mamy do czynienia z suchym kościotrupem zdobnym w lampki, nadgryzione pierniczki-koniczki bez nóg i papierki po cukierkach.


Z pewnościa najlepiej pod względem trwałości wypada choinka sztuczna, a jej niezaprzeczalny walor kolorystyczny także nie ulega naporowi czasu.
Brak naturalnych aromatów sztukować możemy dezodorantem do pomieszczeń, który automatycznie rozsnuwał będzie woń świeżo zżętego lasu co 9, 18, lub 36 minut.


Ze zrozumiałych jednak względów nigdy w życiu sobie nie kupię sztucznego drzewka.
Mogłabym bowiem wpaść w szał w październiku.


A jesienią nie-lu-bię.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza