środa, 28 października 2009

akuku! tu koloidalny roztwór kauczuku!

Ach, och miałam dziś elektryzującą przygodę z lateksem.


Jako kobieta do szpiku perwersyjna, mrrrauuu…, jęłam malować farbą lateksową elementy kuchni na kolor wiosna szczypiorkowa.


Pominę fakt, że wyszła jesienna nać, pominę.


Tak sobie zatem żwawo pracowałam wałkiem, mając po temu w końcu tytuł naukowy w stopniu magistra, a skończywszy postanowiłam oderwać taśmę maskującą trzask prask. I co się okazało?


Okazało się, że przedwcześnie.


Że mianowicie odchodzi ona, a jakże, lecz wraz z nią obłazi farba jesienna nać, jak skóra po lecie schodzi, takie zęby, białe kły walenia czy innego rekina tyranozaura tworząc, a ja ślepnę, słabo mi.


Odzyskawszy wzrok zaczęłam od nowa. Lecz teraz taśmę oderwę najwcześniej pojutrze.


Cóż, poza tym, że się kolor nie zgadza i kły siekacze wychodzą na mokro, o czym już wiem i postaram się zachować najwyższą ostrożność w kontakcie osobistym z lateksem w dowolnej formie, to w ogóle same zalety tworzywo to posiada oraz wszechstronne zastosowanie w gospodarstwie domowym.


O czym uprzejmie donoszę wszystkim niezorientowanym w arkanach.
Są tu tacy?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza