poniedziałek, 1 marca 2010

golgotka

K.A.R.A.





Nieuchronność kary jest czynnikiem mającym odstraszać potencjalnych złoczyńców od sedna. Jak powszechnie wiadomo, są tacy, których to nie peszy.


Na krótko.




D.U.P.A.




Zawsze z tyłu. Gdzie byś nie pojechał, jakich sztuczek byś się nie imał i wybiegów chytrych, zawsze cię dogoni.




A.M.E.N.T.




Niezwykle owocna peregrynacja towarzyska, o której napomknęłam powyżej/poniżej dobiegła końca i oto nadszedł czas pokuty.


Włosiennica naciągnięta na grzbiet, łeb w popiele wytarzany, bicz boży młóci jak ta lala.




Siedzę zatrzaśnięta w czterech ścianach swego lochum, a za kata mam zaziębionego trzylata, który co krok powtarza dobitnie, syczy niepytany: NIE LUBIE CIE! I ryczy, wyciera smarki w poduchę i pragnie mnie sprać, być może dlatego, że mu wyrywam telewizor.




Kręci mi tu antidotum, błyskawicznie działającą maść na fakt, że sama się siebie polubiłam na krótko. Tak. Gdy tylko nikt mnie nie ciemiężył, dane mi było kilkudniowe dolcze far niente, nic nie musiałam, spałam o dowolnej porze dnia i nocy, nie sama, stołowałam się na mieście, spotykałam się z ludźmi o identycznej częstotliwości fali mózgowej, ładnych z urody, których w dodatku kocham miłościo wielko, a wszystko to w oparach lepszych fajek, w oparach wódki. I przeczytałam książkę w pociągu, czyli byłam młoda.


Skutkiem tego jednak nie byłam trendy i nie prowadziłam swego blogu. (Czy tylko mnie szczypie taka forma gramatyczna? Zdaje się poprawna: dop. r. m. l. poj. blog – blogu jak smog – smogu, ale szczypie, dlaczego?)





Obecnie jednak na powrót jestem stara: znów mam od płakania długi nos. Nadrabiam raz dwa spiętrzone zaległości w stękaniu, a to bardzo świetnie, gdyż, jak widzę, potrafię tu, o, wyłącznie ślicznie lamentować.




Kiedy jestem młoda ani mi w głowie uporczywa grafomania (do tej pory mam jeszcze na pamiątkę pulchne, młode, odwykłe paluszki).




Ale dobrze jest: życie nie pieści, a w dodatku w podstawówce zamiast lekcji dają od środy reko-lekcje.


Jest bogata perspektywa.




To będzie piękny tydzień, w dwa ognie.




Kara, dupa, ament.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza