środa, 9 czerwca 2010

dzieje jednej nogi

Noga udała sie w dniu wczorajszym na komisję weryfikacyjną.


Została ona zawezwana celem oceny stanu nogi, gdyż właścicielka nogi stara się wyłudzić od ubezpieczyciela należne jej odszkodowanie za straty w nogach.
Zatem noga stawiła się w dniu, o godzinie, pod adresem.
Podjął nogę doktor, lecz się nie przedstawił. Doktor wiedział więc o właścicielce nogi wszystko, zaś właścicielka, a co za tym noga, nie wiedzą po dziś dzień nic o doktorze, poza tym że prawdopodobnie w poprzednim czy nawet obecnym życiu był on/jest zrzeszony w gestapo.
Wskazywały na to nienaganna postawa i zwięzła sylwetka doktora, nazwijmy go dla potrzeb narracji doktorem eM. Również nieznoszący sprzeciwu ton był tu niejaką wskazówką.
Doktor eM. rozkazał zatem włascicielce kończyny dolnej by wmaszerowała, zasalutowała, spoczęła i przedstawiła dokumenty upoważniające ją do posiadania nogi w stanie złym. Właścicielka naturalnie marzyła o tym, aby doktor eM uznał  stan nogi za opłakany, doktor eM z niejednego jednak pieca jadał, wiedział więc, że noga w satnie złym to jedynie całkowity brak nogi, zaś wszelkie przejawy jej występowania uznać należy za niepodważalny dobrostan.


Po zlustrowaniu szerokiej gamy fotografii nogi oraz jej historii doktor zarządził pozostanie w desusie przez podejrzaną, aby móc organoleptycznie ocenić nogę w całej krasie, a także jej siostrę-bliźniaczkę dla porównania. Stanąć przodem. Stanąć bokiem. Stanąć na palcach. Stanąć na piętach. Kucnąć – kucnąć raz jeszcze – aby stawy nie strzelały. (Tu wygłosił krótką pogadankę nt dobroczynnego wpływu ćwiczeń fizycznych na ograniczenie ilości emitowanych przez stawy dźwięków. Właścicielka nogi spłoniła się na to ze wstydu, gdyż doktor eM przejrzał nie tylko jej podłe zamiary, ale jej duszę ogólnie na wskroś i wyczytał z niej, że sportem się brzydzi, co nie tylko widać, ale także słychać).


Krótka musztra dała odpowiedzi na wszystkie pytania, których doktor eM był właściwie pewien, odkąd stwierdził, że noga jest.


Zatem była ona już właściwie na straconej pozycji, gdy wtem doktor eM wydawszy rozkaz padnij! wyjął z zanadrza niezbędne utensylia i jął nimi skrupulatnie mierzyć kończynę wzdłuż i wszerz.


I mars na jego czole jakby się zachwiał, zniepewniał, aby nie rzec: zgłupiał.


Otóż odkrył on pewną nieścisłość w symetrii obu badanych obiektów, pewien trop geometryczny, który zburzył jego dotychczasowy światopogląd, gdyż asymetria znalazła sie po nieprzewidzianej przez regulujące ją odnośne przepisy stronie.


Wlascicielkę wiadomość o swoistej niedoskonałości jej boskiego ciała również zbiła z pantałyku, gdyż co prawda wyznaje ona zasadę, że symetria jest estetyką głupców, ale niekoniecznie w odniesieniu do swoich kończyn dolnych.


I  tu morał: to jest kara. Kara za chciwość, za pożądanie żony oraz rzeczy, która PZU jest. Bylo siedzieć z nogą w domu i jej nie wychylać.


Od tamtej pory bowiem noga kuleje, jest podejrzana, a jej właścicielka (i nie ma w tym odrobiny zlośliwości) wszędzie, ale to wszędzie widzi kobiety z uschniętą nóżką.


Po wyjściu od doktora eM natychmiast spotkała na ulicy dwie.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza