środa, 23 czerwca 2010

galaretka w prążki zarzewiem niejednej ciążki

Podobno ktoś tu widział ciążę. Skojarzono paski na galaretce z paskami na teście w cukrze.


Cóż, ciąża to z punktu widzenia pijaru to bardzo rozwojowy temat.
Zatem: nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam.


Na dowód list do H., ale czy bardzo aktualny…


Kochana H!


Bylam wczoraj u gina. Nie wiem dlaczego, ale zawsze po wizycie u niego czuje sie zdruzgotana, nawet w przypadku gdy, tak jak wczoraj, wcale nie kaze mi sciagac majtow. Moze to wynikac stad, ze nie czuje z nim wiezi psychicznej. Tak zreszta jak ze swoim dentysta, ale jemu przynajmniej ufam (choc K. twierdzi, ze on ma skleroze i dwukrotnie przeswietlil mu ten sam zab), a tego goscia traktuję podejrzliwie. Zwłaszcza odkąd widzialam go kiedys nad ranem pod akademikiem jak sie kiwal jak wanka-wstanka a jakies dziewczynki sie z niego smialy wolajac, cytuje: „F.! Ales sie najebal!”
Coz, powiedzmy, ze kamieniem w niego rzucac nie powinnam, niemniej jednak nie licuje mi to z powaga I dostojenstwem osoby, ktorej powierzam zdrowie I zycie swoje I swojego potomstwa.
Posiada on ponadto aparat usg pozwalajacy stwierdzic chyba jedynie, ze ciaza jest/ciazy nie ma. Jak mi wczoraj pokazal Waldusia (imie robocze) to go tam za bardzo nie widzialam, powiem szczerze. Ale I tak mnie ucieszyl jego mglisty widok. A I samo badanie USG jest w jego wydaniu takie bardziej pobiezne. Tak se jakos pokizia smig-smig I trzask prask I powiada, ze wszystko w porzadku. Gdyby nie pewne doswiadczenia w tym temacie pewnie dalabym sie nabrac, ale o ile pamietam badania takie trwaja dluzej, lekarz sie wpatruje jak sroka w gnat, cos tam mierzy, wazy, liczy I na koncu czlowiek dostaje do lapy wydruk z pamiatkowa fotografia opatrzoną wymiarami 90-60-90.
A tu nic, moze mu sie drukarka popsula?
W kazdym razie traktuje nie lubię skunksa. Ale nie mam specjalnego wyboru, bo jako jeden z nielicznych przyjmuje on w eleganckiej prywatnej przychodni w ramach umowy z kasa chorych (obecnie NFZ). Moglabym wprawdzie chodzic do gina do szpitala w ktorym zamierzam urodzic, ale juz tam kiedys bylam w przychodni I dziekuje: koziol pamietajacy czasy I wojny swiatowej, w poczekalni kolejka od metra (niby zapisuja na godziny, ale tak sie sklada, ze lekarz kawke saczyc woli na oddziale, wiec mu niespieszno do pacjentek, ktore sie klebia I zgrzytaja zebami).


Ale cóź. Znamy się z doktorem nie od dziś i nigdy nie udało mi się przyłapać go na niekompetencji. Całować się nie musimy. Pozostaje mi zatem miec wszysto w dupie I zalozyc, ze co ma byc to bedzie, I ze wszystko bedzie dobrze. Amen.
A, i on ma jeszcze takie poczucie humoru (niemieckie?) ktorego ja nie odwzajemniam bedac bez majtek. W majtkach chyba zreszta tez nie, ale wtedy jestem bardziej pewna siebie I moge wowczas sprobowac wykrzesac z siebie jakas riposte. I tak wczoraj paczy w monitor I pyta: „co pani ma w domu?” A ja na to resztka synaps: „Eee.. eee… w sensie plci?”. O on „Chi, chi, bo jak  zapytałem pacjentke czy dziecko duze to ona mi na to: duze, 20 lat, a ja pytałem czy dziecko duze bylo” Jaaasne.
Ale ja tez jestem enigmatyczna. On mi wczoraj na powitanie: „Co slychac?” A ja mu na to: „Nic, mam nadzieje…” I pauza. I tu go mam, bo zanim zaskoczył, ze tu ciąża, to sie zezloscil jakby lekko, ze po co w takim razie zdzira przylazi! Dupe pokazac?!
Nie wiem, nie kocham go, ale daleka jestem od wydawania kasy na jakiegoś prywatnego oszołoma, ktory sie eksta angazuje, kiwa głową za pieniądze, maca, wierci, swieci tym aparatem, skierowuje na wysokoplatne badania pod wzdłuż i wszerz (ten mi nie dal skierowania na obecnosc kretkow bladych, a co jesli mam?) a rezultat jest taki sam – co ma byc, to jest.
A ponadto majac w pamieci Twoje trudne doswiadczenia I wiedzac, ze ja bym oszalala, wole ufac, wiedziec mniej I cieszyc sie ze swojej ciazy, bo nawet gdyby mialo sie okazac, że cos jest nie halo, to nie potrafilabym Waldusia ukatrupic, zwlaszcza, ze mogloby sie okazac, ze calkiem niepotrzebnie. Tak, ze wlasciwie nie mam sie co czepiac tego goscia, ale wkurwia mnie po prostu.


W dodatku po wszystkim co napisze stawia kropki co wskazuje na jakas nerwice: Cisnienie. Kropka. Data. Kropka. Waga. Kropka.


A propos wagi to jest jeszcze nabzdyczona sekretarko-pielegniarka w tej przychodni. Wyznaje ona zasade, ze milczenie jest zlotem I nalezy wyrazac sie scisle. I nic ci nie powie! Nic! Tylko patrzy z nienawiscia. Moze jest zazdrosna o pana doktora? Zatem wczoraj postawila mnie na wadze I sobie poszla. Nie byl to pierwszy raz kiedy tak postapila, wiec nauczona doswiadczeniem, nie stalam tam jak kolek tylko zakonotowałam i zeszlam. Ona: ile? Ja: 60,2.
A potem pacze, a ta pizda mi 62 wpisala! Nosz! Dawno nikt mni tak nie zniewazyl!
Nie dosc, ze przekroczylam magiczny pulap 60 kilo, co oznacza, ze w ciagu miesiaca roztorbilo mnie o cale dwa kilo, to jeszcze taka podlosc mnie spotyka! I w dodatku mam brzuch, czego sie nie spodziewalam. To znaczy domyslalam sie, ze bedzie, ale liczylam, ze pozostanie w ukryciu jeszcze sprzez czas jakis. A tu jest.
I jeszcze mam meza na obczyźnie, ktory widzac mnie co 2 tygodnie sie mi dziwuje jak jakiejs osobliwosci przyrodniczej, czym mnie nie dowartosciowuje: czuje sie jak mastodont I pytam sama siebie: czy jesli teraz wygladam jak wieloryb majac w pasie 80 (obecnie pewnie z lekka gorka) a wazac przy tym ponad 60 kilosow, to jak bede wygladac w dziewiatym miesiacu? Jak Giewont?
Bardzo trudno jest byc w ciazy, bardzo trudno. Zwlaszcza jak nie jest sie esencja kobiecosci, dla której dzieci, ciaze, miesiaczki, migreny, laktacje, lozyska, pepowiny, rozstepy i inne kobiece przypadlosci sa zrodlem nieustajacej uciechy.


Tym gorzkim akcentem zakoncze dzisiejsze zwierzenia, bo nie moge dluzej na pytania wspolpracownikow „co robisz” odpowiadac „pisze list”, bo to ich w koncu moze zdenerwowac i mnie zadenuncjuja.
Twoja, zawsze oddana.


Żona


P.S. W ktoryms z rozowo-niebieskich poradnikow, stylistycznie osadzonych w estetyce swiadkow jehowy, przeczytalam ze rozstepy sa „medalem za macierzynstwo”. Chyba polece sie posmarowac. Nie chce, kurwa, zadnych medali ani innych odznaczen, np. wiszacych cyckow, nawet jesli mozna je smialo zrownac prawy z Virtuti Militari a lewy z Orderem Orla Bialego!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza