wtorek, 10 sierpnia 2010

dąb dupa dębowa

Pracuję nad sobą.


W mojej głowie siedzi komisja śledcza i jest niezadowolona z wyników prowadzonego postępowania. Audyt wewnątrzmózgowy wypada słabo.


Zatem przyjęłam chytrze linię obrony: AGRESYWNA SAMOAKCEPTACJA POPRZEZ ZINTENSYFIKOWANĄ AUTOSUGESTIĘ.


Wobec powyższego przepracowuję zarzuty krytyka wewnętrznego następującą mantrą: (Tu wzruszenie ramion): Chuj. Tak mam.


Zupełnie jak hrabinia, co ładnie tańczy.


Nie zdanżam… (Żołądek się kurczy wegetatywnie, zimny potek wstępuje na czółko…). Wzruszenie ramion: Chuj. Tak mam. Rozkurcz.
Dziadki zaniedbane, niedożywione, głupie, brudne, posmarkane… Skurcz. Wzruszenie ramion: Chuj. Tak mam. Rozkurcz.
W łazience mchy porosty oraz w kuchni, kryształy niedopieszczone, firanki szarawe, bakterie rządzą zostawiając wszędzie ślady undulipodiów… Wzruszenie ramion: Chuj. Tak mam. Rozkurcz.
Nie umię, nie rozumię, nie jestem, niestety, dość ładna, lecz za to zgrabna także nie, w każdym razie nie dość szczupła, nie dość miła, sympatyczna, inteligentna, pochytana, ogarnięta… Skurcz – Wzruszenie ramion: Chuj. Tak mam. Rozkurcz.


Nieładnie tańczę…
Chuj, ale brzydko mówię!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza