sobota, 7 stycznia 2012

wesołych świąt!

Jeszcze jedno małe święto, świątko, świąteczko państwowe, kościelne, kurewskie, papieskie, a zobaczycie w moim wykonaniu brejvika jakiego jeszcze nie było! Zagryzę wszystkich, wszystko, zwierzęta, koty i ludzi.


Japierdole!


Gdyby chociaż spadł śnieg, moglibyśmy odpalić nartosanki i jakoś się samozrealizować.


A tak to nie wiem, chyba odkręcę gaz. I tak dzionek cały stoję nad garami. Warzę. Potem zmywam, potem warzę, potem zmywam.
Piorę jeszcze, bo mi się przez te święta, świątka, świąteczka nagromadziło w koszu na brudną bieliznę.
Wiadomo – w wigilię i w sylwestra pranie wisieć nie może BO KTOŚ UMRZE!
(To nie wiedzieliście?)


Dotychczas znosiłam dzielnie twardy przymus seryjnego świętowania, ale już widzę cienką, czerwoną linię, za którą nie ma odwrotu.
To moja żyłka, krwią jasną pulsująca, co mi zaraz pęknie.


RATUNKU! JA CHCĘ DO PRACY!!!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza