czwartek, 24 stycznia 2008

Podaj mi śrubokręt, kobieto!

Ding dong.
Wlaśnie przyjechało do mnie z dalekich krain lustereczko powiedz przecie.
Powiedz przecie czy są jakieś pojazdy silnikowe na lewym pasie bo się tam wybieram.


Mój samochod padł bowiem ofiarą aktu wandalizmu. Stał sobie grzecznie schownany pod warstwą mchu i paproci w strefie parkowania bezpłatnego i na mnie czekał.


Doczekał się, niestety, zamachu na lusterko ale jestem wdzięczna zamachowcy.


Jestem mu wdzięczna gdyż wykazał się on niespotykaną wręcz powściągliwością. Musiał to być wandal szalenie nieśmiały, żeby nie powiedzieć ascetyczny. Wiedziony zapewne wrodzoną empatią stłukł jedynie lusterko boczne i to tak, aby mimo tego, że obraz się mocno rozmnożył, można było z niego korzystać do pierwszej kontroli drogowej, czyli może nawet kilka ładnych lat (tfunapsaurok).


Uroczy. Chciałabym w rewanżu wysłać mu kwiaty ale nie znam adresu.


Zamieszczę ogłoszenie w Metrze kończące się słowami:
Dla czarującego Wandala wysoka nagroda.


Albo nie!
To jakiś mięczak. Niezdecydowana, chuderlawa pierdoła. Bue!


Ten co to zdemolował samochód Pana L.!!!
Ooo, to był prawdziwy zamachowiec! Takiemu to bez wahania posłałabym swe boskie ciało. Z ekstrapoprerfumowanym bilecikiem.


To był mistrz w swojej klasie! Jak się zamachnął w tylnę szybę pojazdu butelką po piwie (co to mu przeszkadzała bo już ją opróżnił i pusta rodziła frustrację), to potrzaskał był w drobny mak ją samą (znaczy butelkę), szybę tylną pojazdu, lusterko wsteczne a na koniec szybę przednią okrasił pięknym szklanym pająkiem tak,  jak prawdziwy wirtuoz wieńczy swe dzieło podpisem.


(Taki pająk powoduje, że panowie w stacji diagnostycznej tracą ochotę na przybicie pieczątki w dowodzie rejestracyjnym.
Na całe szczęście po wręczeniu korzyści majątkowej ochota ta im wraca).


Ale nie o to, nie o to, nie o to.


Chodzi o to, ze teraz jako słaba kobiecina nie wiem jak to lustereczko wetknąć na miejsce, i nie ma przy mnie muskularnego afroamerykanina, który by mję w tem wyręczył.


Wobec tego widzę to tak.


Jako że trzeba przekazywać potomstwu prawidłowe wzorce pciowe, a ojciec ma na kartce chwilowo nieczynne, to:
Jutro, wyjdę z Buniozylem na spacer (wzorzec żeński) i będę miała przy sobie śrubokręt w lewym kozaczku (wzorzec męski). Przylepię sobie wąsy (wzorzec męski) wykonane własnoręcznie z czarnego kordonka (wzorzec żeński). Zaparkuję wóż Buniozyla obok wozu mego, dam mu chrupka i niech się przygląda jak matka/ojciec w jednym ciele montują lusterko. A co!


Gender!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza