poniedziałek, 21 stycznia 2008

wizyta Pana bożka

Wstałam, założyłam kozaczki i co dalej?


Miałam w planach umycie okna albo dwóch, tylko, nie wiem dlaczego, trwa noc polarna. I jak tu myć okna w takich warunkach klimatycznych?


Siedzę.


Herbaty sobie zrobię to może mi się coś przypomni.
Coś z wojaży oczywiście.
O, na przykład atak paniki.


Bo taki mi sie zdarzył, a jakże.


Po dwudniowym balu z winami, do których coś ostatnio odwykłam
Po całym dniu z galopującymi kotami (czterema)
Po nocy z ujadającymi budzikami (trzema)


win nie liczyłam


pojechaliśmy do Agory
tam wypiłam dużą (bo kartą można płacić powyżej kwoty 10 zł więc się poświęciłam) kawę espresso, do tego wypaliłam papierosa w zadymionej palarni (ostatniego papierosa wypaliłam we wrześniu 2007) i poczułam że świat się wokół mnie zacieśnia
a może to nie świat, tylko M. zaprowadziła mnie do swojego gabineciku metr na metr


w gabineciku był rower


trochę się przeraziłam
o, masz rower – mówię niepewnie


taaak, kolega mi dał – ona na to


Jeeeesussss.


Ooo, coś widzę.
Słońce? Czy to możliwe?


Rzucam sie na okna.


Zdjąć kozaczki?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza