sobota, 1 marca 2008

Love is in the air

Jesli jestem tym co jem to dziendobry nazywam sie Ibuprom Zatoki.
Przezywszy najstraszniejszy tydzień w swoim zyciu moge teraz prowadzic w tv program survivalowy pt.
„jak przetrwac febre gdy bachory pelzaja po matczynym zezwloku kaszlac i rzygajac na wyscigi”
To bylo coś takiego, czego nikomu nie zycze.


Nie no, dobra, zycze ale bez nazwisk prosze.


Zatem w niedziele zapadlam i tak trwalam w stanie rozpadu na poszczegolne granulki sklejona na pot dni rowno piec.
Nie bede sie wdawac w szczegoly, dosc powiedziec, ze stary ujechal ratowac swiat a mnie zostawil zebym sobie sczezla. Tyle fajnych dup w naszej-klasie, ze doprawdy nie ma co sie rozmieniac na drobne.


I tu oredzie: ja nie chce cie straszyc, ukochany, ale co mnie nie zabilo to mnie wzmocnilo, i teraz jestem tak, najdrozszy, należycie wzmocniona, ze jak cie, kurwa, zobacze, to cie udusze jedna reka!!!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza