poniedziałek, 3 marca 2008

Bal w odcinkach czesc pierwsza

Czas rozprawic sie z demonami przeszlosci.
Demony – padnij!


Tak. No to byl bal. Niestety. Dawno nic mnie tak nie zmeczylo jak ow bal. Jedyna jego jasna strona bylo to, ze z jego okazji wymalowalam sobie usta i pazury i bylo tak jakos odswietnie. Inna sprawa, czy to sie podobalo osobom postronnym. H zapytala po co sie robie na taka jedze. Odpowiadam z wyzszoscia: nie znasz sie.


Jak nas, czyli mnie i Tabaze z superprofesjonalnym smoked eye, zobaczyl nasz wychowawca to mu sie prosto z serca wyrwalo: ooo, dziewczyny, ale fantastycznie wygladacie!!!
No, ale on pewnie lubi jedze.
(W ogole poszukujac ostatnio prezentu urodzinowego w empiku znalazlam pozycje zatytulowana ‘dlaczego faceci lubia jedze’ czy tak jakos. I teraz juz wiadomo, ze ze wzgledu na karminowe pazury).


Bilans wyglada tak jakos, ze 80 podobno procent zwiazkow malzenskich uleglo mniej lub bardziej formalnemu rozpadowi, panowie zapuscili obszerne bandziochy, panie z drobnymi wyjatkami trzymaja fason lub sa tak samo brzydkie jak byly czyli uroczy constans.


Reasumujac chlopaki spuchly i wylinialy, dziewczeta dopiero zaczna.


Przysiadajacy sie panowie snuli po spozyciu standardowe opowiesci jak to zona ich nie rozumie.
Panie zastanawialy sie co mowia ich mezowie gdy przysiadaja sie do swych kolezanek na temupodobnych spotkaniach towarzyskich.
Zarcie bylo podle, wnetrza przasno-barchanowe, kolega Maj mnie napastowal. O winie nie wspomne.


Nie mam weny. Wychodzi na to, ze mi sie nie podobalo.
A przeciez za 120 zyla musialo byc fajnie, nie?
Wroce do tej sprawy.


Bedzie o demonie seksu wiec trzymajcie reke na pulsie.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza