piątek, 7 marca 2008

na miekkim kamieniu


Z racji aliena w glowie mialam caly dzien przelezec w lozku.


Matka w lozku.
Oksymoron.


Ponadto okazalo sie nagle, ze Kot ma dzisiaj urodziny.
On tak zawsze: jak ja jestem chora to on od razu jest bardziej. A jak sie nie da bardziej, to prosze bardzo: urodziny.


I teraz nie wiem co dalej.
Kwiaty? Tort? Szwedzki stol? Prezenty? Oklaski.
Jak mozna przez rok nie wspomniec, ze sie bedzie mialo urodziny?


Jutro kolejne spotkanie klasowe. Tym razem szkola podstawowa.
Nie ukrywam, ze moze byc bardzo egzotycznie.
Jestem co prawda za sprawa alienow glucha na lewe ucho ale moze to i lepiej.
Nauczona doswiadczeniem utne dywagacje o zonie przy uzyciu wymowki: sory, ale mam w glowie aliena i on polyka to co mowisz.
Bedzie bardzo ekstarwagancko.


Albo w ogole napcham sobie do uszu waty z kamfora i niech sie wala.
Facetom zamierzam mowic, ze mam swierzb i jestem w nastroju nieprzysiadalnym.


A w dodatku najprawdopodobniej bedzie kolega Maj.


Ide poszukac u Aramaja jakiejs spluwy.
Jezeli bedzie niefajnie, to sie z niej zastrzele.
I juz.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza