czwartek, 22 maja 2008

o Edku, trudnej milosci i wiekuiscie zimnej nodze

Przyjechal maz z odsiecza. Poklocilismy sie juz w zasadzie o wszystko, co bylo do poklocenia.



Moja najnowsza bronia w walce plci jest stan inwalidztwa.

Gdy sytuacja nabrzmiewa do tego stopnia, rzucam przez lzy, iz trzeba byc niewiarygodnym (tu inwektywa zywa) aby sie w ten sposob znecac nad bezbronna kaleka.

Tu szabla z reki mu wypada. Troche. Choc nie na zawsze, jak mniemam.


Obecnie mamy przerwe.


Stan sprzed przybycia malzonka od stanu po, rozni sie tym, ze teraz musze gotowac mezowi obiady:

Raz! Raz! Na jednej nodze!


No bo kto.


Ale za to, w zamian za wszechstronne uslugi kulinarne, malzonek sprawil mi pare slicznych kul. 

Zazyczylam sobie ladne, rozowe, dla dziewczynek. I mam. 

Uwazam, iz z rozowymi kulami wygladam szalenie stylowo. Prawie jak Doda. Obecnie, oprocz niespotykanego na codzien w przyrodzie, horrendalnie wysokiego IQ, laczy nas takze zamilowanie do naduzywania koloru rozowego. Czyli jestem blizsza idealu o CMYK 6-80-0-0.

Kule te sa chyba nawet troche nazbyt sexi, gdyz wczoraj, w sklepie spozywczym, zadna ze stupiecdziesieciupieciu niesympatycznych pan w srednim wieku nie ustapila mi miejsca w kolejce do kasy.


Bo ja, drogi pamietniczku, bylam wczoraj na wycieczce. Czy na spacerze. W sklepie wlasnie. 25 metrow w czym okolo 99 schodow w gore i w dol. Roznie. Kupilam ciasteczka i zabraklo mi rak. 


No, ale mam za to trzy i pol nogi na otarcie lez.


Ponadto, moja lsniaca biela konczyna budzi wspomnienia.

Obudzila jedno w pamieci ojca. Otoz, na dzwiek moich krokow przypomnial sobie, jak to do jego szkoly podstawowej uczeszczal kolega z uschnieta nozka, ktory wydawal podobny odglos w trakcie chodzenia. Nosil w zwiazku z tym onomatopeiczne przezwisko: Edek ciul-dup.


Co poza tym?

Aramaj jest wlasnie w drodze do domu.

Ciekawe, kim bedzie jak przyjedzie?


Ogloszenie drobne:

Kupie rower mlodziezowy plci meskiej.


Ide.

Ciul-dup, ciul-dup, ciul-dup…






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza