środa, 2 lipca 2008

algebra natrectw

Temat robactwa byl tematem zastepczym.
Teraz moge wyznac o co naprawde chodzi.


Otoz, chodzi o to, ze mam zaburzenia osobowosci.
Osobowosc, mianowicie, mi sie rozmyla. Niech no policze, czlowiek zmienia sie co siedem lat. Trzy razy siedem: dwadzesciajeden. To by sie zgadzalo.


Po osmiu godzinach spedzonych w klinice onkologicznej osobowosc jeszcze bardziej sie skurczyla, zwiedla i zwisla.
Trzy razy siedem, trzy razy siedem, trzy razy siedem


Po powrocie czulam sie jak po ciezkiej rundzie z tajgerem michalczewskim


Choc w zasadzie bylo fajnie, jezdzilismy sobie wozkiem.
(tak, tak, moj mily marianie, dobrze widzisz co tu napisano, wozkiem, tak, tak, twoj tato na wozku, moze wpadniesz, bo on do ciebie to nie wiadomo czy bedzie przejazdem)
i w zasadzie wszystko a nawet wiecej nam sie udalo zalatwic i byly dwa aparaty do scyntygrafii i scyntygrafia trwala 10 minut a nie rok i okazalo sie, ze jest jeszcze wolna dawka strontu w pakiecie z wloskobrzmiacym doktorem, ktory wszystko objasnial jak na amerykanskim filmie a ja nie moglam oderwac oczu od jego szarych crocksow.


Fajnie, nie?


Wiec o co chodz?
Trzy razy siedem trzy razy siedem trzy razy siedem


Zatem, najogolniej chodzi o to, ze jestem nieelastyczna mozgowo.
Niereformowalna.
Ze jakos czegus pekam
Ze w pewnych okolicznosciach nie ma we mnie wiary w te stara prawde
Ze wszystko co mnie spotyka jest dla mnie dobre.
Ze to jest lekcja, ktora mnie czegos uczy.
Ze wkrotce zrozumiem czego.


Trzy razy siedem



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza