sobota, 5 lipca 2008

oj, bedzie bal

Chyba sie rozhisteryzuje.


Bo wyglada na to, ze bede latoś obchodzila urodziny w gronie.
Odwyklam, gdyz, jak mowi moja mama, jestem Calineczka, ktora wyszla za maz za Kreta, co sie rozumie samo przez sie.


I teraz nagle grono.
Moja ulubiona Sasiadka-Wariatka mnie podeszla i sie wygadalam, ze to juz w PONIEDZIALEK.
A mialo byc tak romantycznie: siedzielibysmy sobie, jak co roku, samotnie w ponurym zakatku, wilgotnym i smutnym i paczyli w telewizor.
Fajne powtorki leca.


A tak co? Musze ustalic menu, zamowic katering, lokaja, kelnerow, dekoratora wnetrz, serwis sprzatajacy, florystke, masazyste, fryzjera, wizazyste i speca od feng szuji.


Oraz, jezus maria, mi sie przypomnialo, ze musze szybko dziecko ochrzcic, bo mi sie do becika nie zmiesci!



Wiadomosc z ostatniej chwili: stary sie obrazil, kiedy oznajmilam, ze przybedzie grono, po dziesieciu latach zaloby spowodowanej tym, ze go poznalam.


Czy slusznie?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza