czwartek, 11 września 2008

pódź tu dziecko ku mnie pódź

Fajnie jest.


Dzis rano, pomykajac przez miasto, spotkalam aliena.
Nic a nic mnie to nie dziwi.
Osiagnelam juz w zyciu taki zen, ze nic mnie nie dziwi.
NIC.
Jak mawial pewien obrazalski kolega: doszliscie do tego momentu, ze ide.


Ja tez.


Ide, patrze a tu lsni zlotem alien na srodku chodnika. Dla niepoznaki pokryty napisem wystawa.
Pfff! Wystawa! Dobre!
Przerazajacych, powykrecanych elepetow pomalowanych niechlujnie na zloto?
Ale ja go przejrzalam. Ja mam oko do tych spraw. Jak nic Alien.
Jesli bedzie tam nadal tkwil jutro, cykne mu foto. No, chyba, ze wpadna po niego, bo sie tu zapodzial po imprezie.


Apropo’s zapodzianych to mam pytanie: czy ktos widzial Hilarego?
Bo mi zginal i dopasc nie umiem.
Jego telefon od pol roku powtarza: abonent czasowo wylaczony.
Mam pytanie do specjalistow: czasowo to znaczy na jak dlugo?
Bo nie wiem kiedy zadzwonic.


HILARY WROC!


Nic sie nie boj.
Moze troche powyrywam ci nogi z dupy, ale zaraz potem ci je ladnie wkrece.
Twoj opor na nic sie nie zda.
Machniemy razem jakiegos lepieja…
limeryka… moskalika…
No dobra, to chociaz odwódka, co?
Wracaj mi tu, ale juz!


TENSKNIE…



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza