sobota, 25 października 2008

epifora na dzis

Nie mam nic do dodania.
Oraz nic do powiedzenia.


Internet, oprocz udanych zyc, mieni sie takze od elokwentnych przemyslen.
Tyle pieknie sformulowanych mysli w kolorze brazowym, srebrnym i zlotym.
Tyle glebokich refleksji zamiast mentalnej sraczki.
Tyle trafnych spostrzezen misternie rozwinietych w zdania wielokrotnie zlozone.


Nie brak rowniez w punkt trafionych rownowaznikow zdan.


Idiomy. Pleonazmy. Anafory. Oksymorony. Anakoluty.
Na tle ktorych nic nie wiem i nie moge sie zgodzic.


Nie mam nic do dodania.
Oraz nic do powiedzenia.





Oho! Zaczelo sie. Wyrasta mi na glowie moherowy beret.
Czuje wyraznie kielkowanie angorowych zalazkow.
Sa fioletowe.
Jutro rano obudze sie we wrzosowej aureoli.


Korozja mozgu spowodowana brakiem dodatniej stymulacji zaczyna mnie u mnie niepokoic.
Niepokojace objawy sa nastepujace, ze patrze na to teraz albo nigdy i wierze w kazde ich slowo jakby to benedykt gosil prawdy obiektywne na melodie dzingla: eremef-ef-em!


Czy ktos moglby tu wpasc na chwile i mi jebnac z misia w ramach kliniki jednego dnia, gdyz zaczynam sie siebie bac.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza