piątek, 26 grudnia 2008

uwaga: dzieciatko!

Swieta sa dla mnie za trudne.


Co prawda obralismy z malzonkiem linie bon ton: prosze, dziekuje, przepraszam (wszystko z zaimkiem „kochanie”), co prawda pozwalamy duzemu dziecku na naduzywanie komputera, dzieki czemu nikt nie pląsa i nie kląska, ale.
Ale male dziecko oszalalo. Za to.
Zwariowalo od nadmiaru wszystkiego: wizyt, prezentow, smakolykow i choinek.
Wszedzie choinki!
Rozlegurowal mu sie cakowice misternie zaprogramowany autopilot.


I ryczy. I sie absolutnie nie zgadza. I protestuje.


Zaczelo sie w Wigilie, kiedy to zasnawszy na chwile w samochodzie, uznalo, ze juz sie wyspalo i polozone do lozeczka odmowilo pojscia spac.
Dobrze, w ramach ABSOLUTNEGO WYJATKU zostalo z lozeczka wydobyte i postawione ponownie w okolicy choinki.
Kolo polnocy ponowilismy probe pacyfikacji. Niestety, bylo juz za pozno.
Dziecko sie wyspalo i juz. Wobec czego wlozone do lozeczka ryczalo tak dlugo, glosno i straszliwie, ze litosciwa matka zabrala je do swojego loza, gdzie usnelo laskawie, ale za to co godzine ryczalo kontrolnie jak zegar z kukulka, dzieki czemu matka w pierwszy dzien swiat miala zemdlec.


Nastepnego dnia, po odbyciu kolejnych wizyt i choinek i prezentow, dziecko wiedzialo juz jak postepowac z rodzicami.
Ponowilo zatem szeroki wachlarz wrzaskow, naglych atakow glodu i pragnienia, prob zwymiotowania i kaszlowych zadlawien.
Niestety, trafila kosa na kamien.
Zrodzil sie konflikt interesow, wskutek ktorego dziecko, sila zmuszane przez podlych rodzicow do snu, stracilo glos i rzezi nieprzyjemnie.
Zwazywszy, ze dzisiaj czeka nas kolejna porcja wizyt, prezentow, choinek i KOTOW to ja, jako matka, rosze o azyl.


W polncnej Finlandii.



Rozkoszne malenstwo wlasnie przyszlo i, pchajac lapki do klawiatury, pozdrawia wszystkich tego miejsca.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza