piątek, 16 stycznia 2009

jane plays with willi, willi is happy again

Obcych tu nalazło, śniegu nanieśli, nabłocili, napluli, pohałasowali, poszli.
Fajnie. Wytarzałam się w tym co zostawili. Urosłam.


Czego nowego dowiedziałam się o sobie?


Otóż Krzysiek mnie nie lubi, Miś mnie nie lubi i Grześ mnie nie lubi.
Tylko, że to akurat nic nowego.
Barbie nie lubi nikogo. Nie tylko mnie, ale i Krzyśka, Misia i Grzesia. Dobrze im tak.


Ponadto jestem:


Dziecinną pozerką, idiotką (IQ < 10), chorą polskę tworzę robiąc dziecku burdel w głowie, wypisuję bzdety porażające nicością w formie chaotycznego zlepku słów, truję dupę swoimi wydumanymi problemami, oraz jestem żywym dowodem na żenujący poziom dzisiejszego kształcenia.



Zgadzam się, niestety, ze wszystkimi postawionymi zarzutami.
Dziękuję i zapraszam ponownie.



Dziękuję także za miłe słowa, ale wiecie jak to jest.


Przychodzi się na bal i sto osób mówi zgodnym chórem: Ach, och, jak pięknie dziś wyglądasz!
A jedna jedyna wtrąca: No, ślicznie! I tak apetycznie się  z a o k r ą g l i ł a ś.


I co?


I cały bal w dupie!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza