niedziela, 18 stycznia 2009

łeee

Weszłam na stronę dopasowani.pl, gdyż dziś czuję wyraźnie pewien rozdźwięk w swoim stadle. Patrzę, do kogo by tu przylgnąć jak glonojad. Nie widzę kandydata.


Ponadto nikt mnie nie pojmie w przypadku, kiedy mam dwójkę trudnego potomstwa, co to znowu zasnęło chytrze z nieumytymi zębami.


Nie to nie.


O, tu awanturka: samosia.pl
Pan narzeka, ze malżonka mu sie popsuła i ma cycki jak te naleśniki. Sa oczywiście wielorakie pomocne głosy w sprawie.
Głównie, że ma spierdalać i że jest chujem.
Ale jest także osoba z praktycznym podejściem do zagadnienia zmian w obrębie ciała, wynikających z wyniszczającego procesu ciąża/poród/połóg.


Oto cytat:


„Ja wiem 2 rzeczy: na dziecko zdecyduję się wówczas kiedy
będę miała odłożoną kasę na zabiegi przywracające mnie do stanu
„używalności” i będę rodzić przez cesarkę. Żeby przypadkiem nie
dowiedzieć się kiedykolwiek od niby kochającego męża, że wymienił mnie
na model bezdzietny, z gładkim jędrnym ciałem i ciasną szparką… Brzmi
to „niemacierzyńsko”? Możliwe, ja jednak nie mam zamiaru ryzykować
bycia samotną matką, do tego zniszczoną po ciąży i karmieniu.”


Hm. Ryzyk-fizyk.


Co za dzień, nawet to mnie nie cieszy.



A, nie! Jednak było fajosko!
Przypomniało mi się, że przecież ulepilśmy bałwnka!!!
Ja – nie ja i moje dzieci – nie dzieci. My – nie my.



Po
co jej robiłeś dzieci skoro wiedziałeś że figura po ciąży się zmienia?
Ja wiem 2 rzeczy: na dziecko zdecyduję się wówczas kiedy będę miała
odłożoną kasę na zabiegi przywracające mnie do stanu „używalności” i
będę rodzić przez cesarkę. Żeby przypadkiem nie dowiedzieć się
kiedykolwiek od niby kochającego męża, że wymienił mnie na model
bezdzietny, z gładkim jędrnym ciałem i ciasną szparką… Brzmi to
„niemacierzyńsko”? Możliwe, ja jednak nie mam zamiaru ryzykować bycia
samotną matką, do teg




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza