niedziela, 11 stycznia 2009

uśnij, czemu nie chcesz spać? usnij wreszcie, k#*%a mać!

Jest tak: fala przemocy przetacza sie przez moj cichy dom.
Jest on od tego nieznacznie mniej cichy.


Zaczyna sie wszystko w nocy, kiedy male dziecko budzi sie, wrzeszczy, kreci, steka.
Nie moge dociec, o co mu chodzi. Nie potrafie dostrzec zadnej metody w tym szalenstwie.
Jednej nocy spi spokojnie, innej znowu robi cyrk.
Nie widze tu zadnej logiki przyczynowo-skutkowej.
Zyla wodna? Moze tak, ale np. w nocy z piatku na sobote juz nie, bo nie bylo wrzaskow, za to z czwartku na piatek byly i dzisiaj tez.
Nie pojmuje, o co mu chodzi?
Nie bije go (na razie), nie molestuje seksualnie, dbam o jego zdrowie i higiene psychiczna, lektura, spacery, wikt niezly ma smak, acz nie przekarmiam (nie dopuszcza), nie przegrzewam, wlosy myje mu rzadko nieszczypiacym srodkiem, nie czesze bolesnie grzebieniem. Nie posylam do zlobka, ba! nawet nie rozwodze sie z jego ojcem.
To o co mu chodzi?


Dlaczego on mi to robi?!


Co za trudny egzemplarz!


Wezmy jego brata: spal od zawsze jak kamien, mozna bylo spac u niego, z nim, na nim, pod nim. Nic.
A ten natychmiast skrzeczy, gdy tylko uslyszy szelest poscieli.
W zwiazku z tym rano wszystko mnie boli od spania na bacznosc i na przydechu.
Spac osobno z kolei tez sie nie oplaca, bo potem trzeba gnac bezprzytomnie przez noc (uwaga na resoraki!) do rozwrzeszczanego na dobre malenstwa.


Zatem w nocy wrzeszczy male, w nastepstwie ja wrzeszcze na duze, skutkiem czego duze wrzeszczy na male. I tak w kolko.
Fajosko, tylko mnie juz od tego psycha calkiem siadla i stlukla lampa tylna lewa. A pani zywcem z Amarcorda zderzak sie potrzaskal w drobny mak.


I nie wiem co robic? Potrzymac nad gazem?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza