sobota, 18 kwietnia 2009

biometr niekorzystny

K., mojej przyjaciółce, zmarł nagle ktoś bardzo bliski.
Zasłabł w trakcie gry w ping-ponga, znalazł się w szpitalu i…


Taka śmierć jest najgorsza. Nagła, w pół niewypowiedzianego słowa.
Kocham.


A na świecie tak pięknie.


Mam jeszcze zaległą żałobę. Miałyśmy się spotkać z Szafranową i szlochać sobie w biusty. Ale niesprzyjające są okoliczności
W domu nie mogę, tak mi się zdaje. Muszę być dzielna i radziecka, muszę gotować niesmaczne obiady, zmywać podłogi, nie mogę się mazać.
Staję się tylko od tych zaległych, kumulujących się żałób coraz bardziej zgorzkniała, złośliwa, cierpka.
Zawiązana w środku w warkocz z grubego sznura.


Nie to co K.
Ryczała w ogródku na całe gardło nie przejmując się ciekawskimi sporzeniami zza firanek.


Ja nie mam ogródka, mnie nie wypada.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza