sobota, 4 kwietnia 2009

mam fijoła, dam ci go

Udało mi się złamać moralnie duże dziecko aby wytargać je na plac zabaw, po czym musiałam złamać moralnie małe dziecko, aby je stamtąd wytargać do domu.


Obydwu zagroziłam śmiercią lub kalectwem przez uduszenie. Inne argumenty już nie działają. A i rodzaje pogróżek eskalują w nieznanym kierunku.


Tak więc jest godzina 13.00 a ja jestem już po dwóch awanturach z użyciem gróźb karalnych, trzech godzinach pobytu na zjeżdżalni, jednej suchej bułce, dwóch kawach i lekturze wysokich obcasów.


Nie mam prawa być normalna…



… i, jako taka, posmarowałam sobie dziś twarz kremem do stóp przesuszonych. Tu moja sugestia skierowana do projektantantów opakowań firmy eris: więcej koloru, panowie, nie bać się barw, stosować, stosować. Gama jest szeroka, dla wszystkich wystarczy.
Proponuję paletę barwną rozpoczynajacą się od stóp w czerni (zgodnie z powiedzeniem „od stóp do głów”, a wiadomo, że stopy często bywają brudne), do bieli stosowanej w kosmetykach do pielęgnacji czubka głowy (czubki głów z kolei bywają siwe, więc mamy jak znalazł).


W dorabianiu ideologii jestem świetna. Nic dziwnego. Poświęciłam na to pięć lat, a na koniec otrzymałam nawet w tej dyscyplinie złoty medal z brązu w obecności samego premiera. Pamiętam, że był, bo piszczały mi guziki od kurtki i ochroniarz nie chciał mnie wpuścić na salę.
Mało brakowało, a medal dostarczonoby mi pocztą do aresztu, gdyż pozwoliłam sobie na niewybredny żarcik, że te guziki to tak na podpuchę, gdyż w rzeczywistości posiadam w torebce kałacha.


Siedzę tu SAMA i rozpamiętuję.


Mama zabrała towarzystwo na plenerowy koncert, ponieważ w powietrzu wyczuwało się niejakie napięcie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Czuję się jak piesek co wypadł z sań. Syndrom sztokholmski daje znać o sobie.
Ponadto dręczę się myślą, ze pożre ich dzik, a ja tak ich kocham!


I nigdy sobie nie wybaczę tej nienawiści, którą darzyłam ich między 7.30 a 18.00.


Chyba obejrzę zdjęcia.



Wrócili. Wszystko odzyskało właściwe proporcje. Zdjęcia podarłam.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza