wtorek, 12 maja 2009

silver screen

Oskulati nie uiścił i net zamknęli.


Nic nie wskazuje, że odemkną kiedykolwiek, więc się dopchałam do telewizora.
Dżetiksy wek. Bachory won. Matka teraz paczom.


A tam! Skarby świata całego!


Takie ogólne wrażenie mnie opadło. Tyle pamiętam, bo zapomniałam. Poza tym, ileż dóbr wizualnych można przyswoić w pół godziny?
Ubolewam, iż niewiele, ale i tak wystarczy.


Zatem, dawali tok szoł amerykański, gdzie Jedna Pani usiłowała Jednemu Panu wydrapać oczy, a służby ochronne dzielnie walczyły, żeby nie.
Ten Jeden Pan, spowity w strzępki koszuli flanelowej, bohatersko wykrzykiwał zza pleców ochroniarzy pod adresem Jednej Pani, że jest ona gruba i obrzydliwa.
W odpowiedzi na takie dictum pani usiłowała rozbić związek tego pana z Inną Kobietą obecną na sali, wrzeszcząc, że nie dalej jak wczoraj odbyła z Jednym Panem stosunek płciowy, czym nieco zmąciła tryumfalny wyraz twarzy Innej Kobiety.
Ale zaraz gloryja zabłysła na powrót na jej obliczu, kiedy Jeden Pan oświadczył, że to są pomówienia i wiedziony przez kordon bodyguardów rzucił się do francuskiego pocałunku, którym w dowód miłości spenetrował przełyk Innej Kobiety.


Jedna Pani jednak nie dawała za wygraną i oświadczyła, że jak to, że przecież po odbytym zbliżeniu seksualnym zadzwonił on do Innej Kobiety, i powiedział jej, że oto właśnie skończyli się kochać…


Potem, inna pani, na innym kanale, wysiedlona z okolic Bełzu w inne okolice, kupiła działkę z cerkwią.
I radzili jej, powiada, się nie przyznawać.
Nie, no, jasne, mogła cerkiew nakryć chusteczką do nosa i zataić stan posiadania.
Ale pękła i się wydało.


Oraz jeszcze widziałam (orła) cień cienia cienia obwodu dupy węża, czyli Szymon Majewski Show z Dodą po raz trzeci i Kupichą.


Czułam się okropnie zażenowana i bardzo chciało mi sie płakać:
nad Szymonem,
nad Dodom,
nad Kupichom, a
nad sobą
nad e wszystko.


I takie tam, pracować muszę.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza