czwartek, 18 czerwca 2009

póki się nie przysiadł ten pan

Nie rozumiem: o co chodzi? Czy chodzi o pieniądze? Pieniądze to nie wszystko!


Jak już ustaliliśmy na wstępie, absolutnie nie znam się na muzyce i tego się trzymamy, tak?


Ale są pewne granice, poza którymi czuję się walnięta mocno w rogi i nie chodzi mi o Gosię Andrzejewicz. Ani nawet o zespół Feel, co to sobie swój osobisty festiwal na cześć własną zmontował, niech mu Bóg w niebiesiech wybaczy i skróci mu silnie autoerotyczną egzystencję poprzez grom z jasnego nieba, ciebie prosimy wysłuchaj nas panie.


Chodzi o Kubę. Kubę Badacha.


Kuba Badach, bowiem, popełnił straszliwą zbrodnię: to on zamordował Andrzeja Zauchę!!!


Jak do tego doszło?


Otóż pewnego dnia obiegła eter wiadomość, że nagrał on oto płytę „Tribute to Andrzej Zaucha” i, nie ukrywam, wieść ta rozbudziła mocno moje apetyty.
I tak sobie trwałam z pracującą intensywnie ślinianką. Do czasu.
Do czasu kiedy singiel promujący płytę mnie nie obraził. Okazał się być policzkiem dla moich wybujałych potrzeb.


Wysłuchawszy utworu „Byłaś serca biciem” nabrałam podejrzeń, że nie tylko da się czytać bez zrozumienia, ale także śpiewać, wykonywać, interpretować. Z tym, że nie podejrzewałabym o to gruntownie wykształconego w elitarnej uczelni na ultraekskluzywnym kierunku, niezwykle utalentowanego, zawodowego muzyka.
Jak widać wszystko jest możliwe.


Co zrobił Kuba Badach?


Zrobił pranie. Z wybielaniem. Wyprał piosenkę z poczucia humoru, rytmu, sensu, kredensu, wszystkiego. Vanish polskiej muzyki rozrywkowej.
Rozwlekł pośpieszny timing, bicie serca obsesyjnego stalkera wyczekującego w napięciu na swoją ofiarę i wykonał smętną wywłokę pościelową, rozlazłe murmurando duszonego nylonową pończochą łabędzia. Wśród, co ważne, poduch, aksamitnych poduch z pomponikami.


Wszystko pięknie ładnie, aranżacja, tonacja, gracja, sracja, muzyczne falbanki i pozłotka, ale nie na temat.


NIE NA TEMAT!


I w dodatku dorzucił TELEDYSK!


Kubaś. Nienawidzę Cię!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza