środa, 17 czerwca 2009

shanghai surprise

Wskutek odbytej wycieczki powstał u mnie w domu klub miłośników foki.


Cały czas dają sie słyszeć komentarze: foka to, foka tamto, w foce wyżej, foką bliżej, kup mi foke, kup mi foke.
Duże dziecko wszędzie widzi foki, a małe na pytanie „czy i ty także kochasz foke” odpowiada: niooo.
Emitowane są także uwagi i zarzuty w rodzaju: „foka lepsza” oraz „dlaczego nie kupisz foki!”


ODPOWIADAM:


Fokom mówię stanowcze nie, ponieważ bardzo jestem przywiązana do swojego wozu drabiniastego koń dychawiczny, oraz, tak się składa, nie posiadam wolnej gotówki w kwocie 75 000 i więcej.


Lub jestem sknerą podłą, która wmawia dzieciom, że JEDYNĄ PRAWDZIWĄ PAMIĄTKĄ Z ZAKOPANEGO JEST LI TYLKO KAMIEŃ RZECZNY, co to dyscyk go ukompoł ukołysał wiater, nie zaś ciupaga made in china (tak, tak, proszę nie regulować odbiorników: MADE IN CHINA) z markerowym dopiskiem:



Zakopane.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza