piątek, 16 października 2009

co kto jubi

Są tacy, którym niestraszne zimowe szarugi, którzy nie dostają spiralnej depresji na widok opadów sniegu, ba! radują sie nadchodzącym półrocznym kanałem z dupą świecącą na czarno w końcu długiego tunelu.


Kilku z nich mieszka u mnie w domu.


Największym entuzjastą białego (czy jak kto woli szarego, czarnego, zimnego, mokrego) szaleństwa jest Buniozyl.
Już zeszłej zimy, która, jak pamiętamy zakończyła się całkiem niedawno, żeby nie rzec przedwczoraj, skomponował pieśń żałobną pod tytułem: „Nie ma niegu”.
Słowa proste acz rozdzierające:
(Allegro) Nie ma niegu, nie ma niegu, nie ma niegu, nie ma nieg!


A tu proszę: JEST NIEG!


Co za niespodzianka, zważywszy, że jeszcze 15 września, może odrobinę desperacko, ale zawsze, opalaliśmy tyłki nad Bałtykiem.


Czyli jesień sie nam trochę omskła.


Ale to nie problem Buniozyla.
Buniozyl jasno patrzy w przyszłość i powiada:


Mikołaj psiedaje pjezenti. Ty jubiś kafkę a ja piłke.


Jubię.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza