czwartek, 17 stycznia 2008

Exchange money

Jadę bardzo.
Bilety zakupione. Buniozyl odtransportowany. Oprotestował to dzikim wrzaskiem.
Brat juz tam był.


Jego brat oczywiście bo mój pod dywanem do nadal.
Tak sobie myślę, że to może nie był najgorszy pomysł z tym ukryciem potomka przed krwiożerczą progeniturą z prawego łoża.


Moja legalna siostrzyczka nie miała ze mną łatwego życia bo
Po pierwsze bujałam ją w wózku na gumie do skakania narażając ją na śmierć przez wypadnięcie
Po drugie uciekałam przed nią wrzeszcząc „ratunku pasożyt” narażając ją na niskie poczucie własnej wartości
Po trzecie biłam ją po glowie, na co ona mówiła „nie bij mnie po głowie bo będę głupia”, narażając ją na to, że będzie głupia
Po czwarte zabrałam jej bony i kupiłam sobie w peweksie niebieski zegarek elektroniczny
Więcej grzechów nie pamiętam, ale coś by się znalazło


Ta ostatnia sprawa wypłynęła całkiem niedawno.
Wyobrażacie sobie podobną podłość: przemocą zabrać niewinnemu dziecięciu w kołysce bony dolarowe?
Będę smażyć się w piekle.


A póki co powiedzcie M. żeby pochowała kosztowności.
Nadchodzę.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza