niedziela, 3 lutego 2008

Lazy Sunday

Drzwi sie tu nie zamykaja.


Stary już prawie wyrzucil choinkę i jestem mu wdzięczna i jest cudowny.
To jego słowa.


Aramaj się we wszystkim zapamiętuje. Jak dziś kolega mu podszepnął czy by nie zostali indianami na jeden wieczór to od razu wysmarował sobie gębę czarną farbą. Przy okazji kurtkę też. Następnie wpadł do domu i zażądał wydania namiotu.


Odmówiłam.


Obecnie podejmuje kolegę w swoim pokoju. Zostaniemy jak zwykle z wybebeszonymi do ostatniej zabawkami bo kolega w pół słowa zrobi zwrot na pięcie i zniknie.
Właśnie zdradził, że to będzie o siódmej.


Musze do zadań.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza