wtorek, 4 marca 2008

Achtung: zdrapywacz skor!

A teraaaaz, prosze panstwaaaa…
Demon seksu to jaaa!
Nie no dobra, zartowalam. To moj stary!
Okej, okej. To nie on.


Demonem seksu okazal sie byc tym razem kolega Wontpierz (imie robocze).


Poprzednim bowiem razem, na balu lat temu 6 i pol dyzurnym demonem
seksu byla kolezanka Owska przyjaciolka Omskiej. Rzucala sie z rozwarta
paszcza na jedynego cudzego meza obecnego na imprezie. Cudzy maz w
panice biegal za swoja wlasna zona i pytal: co ja mam robic? Zona
(zolza, of kors) odpowiadala na to: nie wiem, jestes dorosly, korzystaj.


Chyba nie skorzystal lecz niesmak pozostal.


Owska to ta od laski jak
zloto i choc powloke cielesna posiada ona faktycznie nie od rzeczy to
zdumiewajacym pozostaje sposob w jaki porusza ona owa osoba. Aby to
wytlumaczyc nalezy uprzednio rozczlonkowac (w myslach!) cialo Owskiej
na poszczegolne segmenty. I tak najpierw glowa, ciecie, tulow do pasa, ciecie,
tulow od pasa, ciecie, nozka do kolanka, ciecie, nozka do kostki, ciecie, stopa. I teraz
przypominamy sobie z dziecinstwa zabawke odpustowa typu trzesacy
krokodyl. I na takiej wlasnie zasadzie trzesacego krokodyla porusza sie
kol. Owska. W tancu tez.


No, ale zostawmy kol. Owska. Kolezanki Omskiej w ogole nie tykajmy aby nie poruszac czulej struny w sercu H.


Wrocmy do demona seksu.


Demon seksu A.D. 2008 na poprzednim balu chyba sie nie pojawil. Albo
byl jeszcze wowczas demonem w stadium larwalnym i mi umknal. Nie
wiadomo.


Tym razem jednak pojawil sie jako osobnik zdumiewajaco dojrzaly. Chodzil, chodzil oczkiem blyskal, panie emablowal.
Do mnie mowi: „Znowu jestes bez stanika?” Czym zdumial mnie stokrotnie
gdyz nie przypominam sobie o jakie „znowu” mu moglo chodzic. Poza tym
przeciez mialam stanik, ktory moj maz osobiscie przypilnowal abym
miala. Wiec jak to? Do dzis sie nad tym glowie, wiec mozna
przyjac, ze ryba polknela haczyk.


I tak plynela godzina za godzina, kolega Wontpierz, coraz bardziej
smialy i zarozowiony od alkoholi, plasal posrod pan i prawil im
wyszukane komplementy. W trakcie zdejmowanie grupowego zdjecia stanal
za mna i pochyliwszy sie szepnal aksamitnie, ze moje plecy nic sie nie
zmienily i nadal sa tak piekne jak byly.


Gdzie on, kurde, widzial moje plecy??? Dawac mi tu hipnotyzera!


Nie no, dobra, powiedzmy, ze na wf. Bardzo mozliwe, ze to wtedy bylam
bez stanika. Nawet bez cyckow wtedy bylam bo nie mialam. Tego mi
szczesliwie nie wypomnial.
Zatem jak wspomnialam plynela godzina za godzina i wreszcie doszlo do
tancow. Niestety. Tance to zawsze dosc trudna materia. Ale
najtrudniejsza okazala sie ona byc w parze z kolega Wontpierzem wlasnie.


Taniec z nim polegal na stosowaniu nieustajacych blokow karate.
Czy sa
na sali wielbiciele Brusa Li? No, to wszyscy wiemy o co chodzi.
Caly
czas trwania tanca trzeba bylo stosowac wymyslne chwyty aby wyjac reke
kolegi Wontpierza zza swojego dekoltu/paska/z gaci. Taniec byl
nieustajaca walka o zachowanie resztek cnoty gdyz demon ocieral sie
lubieznie i usilowal calowac, gryzc, wysysac krew? Nie wiem bo resztka sil udalo mi
sie nie dopuscic do zblizenia. Jezusie nazarejski! Do jakiej on szkoly
uwodzenia chodzil! Sadzilam, ze takim temperamentem charakteryzuja sie
wylacznie napaleni pietnastolatkowie. Matko jedyno, alez sie chlopak
zapoznil!
Ale, jak to mowia, lepiej pozno niz wcale. Niemniej
zastanawiam sie, czy nie przezyl on przypadkiem jakiejs traumatycznej
inicjacji i zadzialalo prawo pierwszych polaczen.
Jestem pewna, ze
dotychczas umawial sie na randki z gorylami.


I teraz one nie dzwonia i nie pisza.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza