piątek, 4 kwietnia 2008

Daj ogien i skreta, snia mi sie bliznieta

W zwiazku z pojawiajacymi sie zarzutami o postepujaca pauperyzacje bloga przejawiajaca sie rzekomo w jego lakonizacji a nawet przeistaczaniu sie w haiku, spiesze doniesc, ze nieprawda jest jakobym nie potrafila pisac wyczerpujaco o sprawach.


Dowodem na to niech bedzie list do Hilarego z czasow, kiedy wystepowaly u mnie synapsy pod chmurnym, niskim niebem czaszki:



Drogi Dziadziu!


To ja, Twoja podstarzala Wnusia! Jak zdrowie, czy podagra Dziadzia nie udręcza? Ja w zasadzie nie tyle w sprawie Dziadziowych demencyj, co w zupelnie innej.


Otoz malzonek moj, poslubiony mimo protestow jego matki, znalazl zatrudnienie w Warszawie, lecz stale wybrzydza na drogie i pluskwiaste miejsca zamieszkania, ktore mu sie proponuje.
I w zwiazku z tym bedzie chyba mieszkal w przyczepie kempingowej marki Niewiadów, jakich skądinąd wiele na ulicach naszej, wschodniej w swym anturażu, stolicy. Rzuci sie napis „Hot-Dogs, Pończochy, Spinki do wlosów i Pasty, Artykuły dla kanarków” I nikt sie nie zorientuje, ze w srodku Kot zamiast powyzszego, a jesli do tego za szybka pojawi sie odręcznie nakreślona kartka RENAMENT, to na pewno nikt go nie bedzie niepokoil.
Jezeli jednak istnialaby jakas ewentualnosc, iz dziadzio znalby kogos kto znalby kogos, kto z kolei slyszalby o kims, komu mowiono o kims innym, kto widzial raz kogos, kto przechodzac obok przystanku zobaczyl swojego z dawien dawna nie widzianego znajomego, który mial najswieższe wiadomosci o kims ze swojej mlodosci, kto ożeniwszy sie przed wojną z panną niższą stanem, i popełniwszy w ten sposób mezalians, spowodowal, ze jego ciotka doznala na wieść o tym udaru mózgu, co zaowocowalo tym, ze wkrótce zmarla, ale to zupelnie inna historia, no więc ten ktoś poznal latem kogos, kto mowil, że jego byla żona, aktualnie żona kogoś innego, jakiegoś, skądinąd, zupełnie obcego czlowieka (kto to widzial!), no więc ta zona slyszala w pracy, przez ściankę działową w ubikacji, jak ktoś odebrał dzwoniący telefon I powiedzial: nie, pomylka, a potem wyszedl nie umywszy rąk, ale upuścil karteczkę z napisem: „Potrzebujesz spamu? Napisz do nas. Przyślemy bezpłatnie każdą ilość”. I ona tę karteczkę podniosla I schowala do kieszeni, tak zupelnie odruchowo I wyszla zapomniawszy o niej na smierc. Wrocila do domu, zrobila sobie omlet i poszla spac nie zagladajac do kieszeni. I szczerze powiedziawszy nie zajrzala do niej po dzis dzien. Pewnie zajrzy kiedys przy okazji jakichs wiosennych, powiedzmy, porządków w szafie I zupełnie nie będzie wiedziala skąd ją ma I po co I ją po prostu zemnie I wyrzuci do śmietnika.


Ale, abstrahując, pragnę zapytać Dziadzia czy nie słyszał może Dziadzio o jakimś mało przykrym mieszkaniu do wynajęcia? Takim coby sę charakteryzowało w miarę dogodnym dojazdem w okolice Kolumny Zygmunta, niekoniecznie zaraz w Jankach lub Łomiankach?
A jeśli nie Dziadzio, bo z racji starczej głuchoty mógł Dziadzio siłą rzeczy nie słyszeć, to może ktoś bardziej rześki spośród Dziadzia współpensjonariuszy? A może pielęgniarz jakiś atletyczny, salowa nieco bardziej uprzejmna, lekarz geriatra, którego eksperymenty z wszczepianiem pod powiekę zardzewiałych kapsli po piwie dziadzia nie obejmują?
Bardzo proszę aby dziadzio nie dal sie sklerozie i popytal, to tu to tam.
I niech no mi Dziadzio przyśle tu zaraz numer swego telefonu bo nie ma takiego numeru.
Z wyrazami dozgonnej czci.


Kochająca Wnusia


I co, a nie mowilam?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza