poniedziałek, 2 czerwca 2008

bec go w czolko

W Buenos Aires ziab straszny: 17 stopni – orzekl Aramaj.


A u nas upal i w zwiazku z tym mielismy dzisiaj potrojne fiasko na balkonie.

Wystawilismy Buniozyla, miske i wanienke z woda. Wszystko postawilismy na wykladzinie trawopodobnej.


Ale nie pomoglo.


Buniozyl znalazl mokra nozka wszystkie nieosloniete miejsca na terakocie i wyrznal potylica trzy razy, w tym raz tworzac sobie niewielka dziurke w glowie za uchem.


Fantastycznie.


Biegnac mu na ratunek nadwyrezylam sobie uszkodzony staw skokowy.


Miedzy jednym, drugim a trzecim strzalem w makowke Buniozyl wykapal samochodzik policyjny.

I stal sie cud: samochodzik, od miesiecy nie dzialajacy, po lekkim przeschnieciu zaczal wyc z nienacka. I tak sobie wyje od czasu do czasu. Nikt nie wie gdzie sa baterie. Ale za to kazdy wie gdzie jest okno. Wiec jakby co sie zrobi myk.


No i tak.

Fotelik jest obserwowany przez 26 potencjalnych.

Sytuacja w stadle jak zwykle napieta.

Maz obecnie w lesie. 

Mam robote.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza