wtorek, 3 czerwca 2008

Nachtopf story

Na dzien dzisiejszy jedno dziecko leje po domu a drugie sie nabzdycza w swoim pokoju.


Rozpoczelam niesmialy trening czystosci maloletniego syna.
I nie odnosze na tym polu druzgocacych zwyciestw, bo.
Po pierwsze maloletni nie daje sie za chinskiego boga posadzic na nocniku. Robi luczek i nie pozwala sie zgiac.
Po drugie brak mu w tym wzgledzie samoswiadomosci. Po prostu pojecia nie ma, ze sika. Usilowalam mu to zasugerowac w trakcie wykonywanej przez niego czynnosci a on nic. Patrzyl na mnie nic nie rozumiejacym spojrzeniem (ale o co chodzi?) i kontynuowal smialo. A potem spojrzal na podloge i ucieszyl sie, ze jest kaluza i mozna sie w niej wytaplac. Wnosze z tego, ze jest za wczesnie na wdrazanie syna w majtki.
Ponadto dzisiaj, pomykajac bez desusa szczelil kupe w salonie i sie zdziwil, ze oto jest.


Tak to jest z facetami, niestety.


Coreczka kolezanki-sasiadki smialo siada na nocnik po uprzednim oswiadczeniu o tresci, cytuje: e-e!
I ja mowie synowi: synu, popatrz jak kolezanka PIEKNIE SIKA DO NOCNIKA.
A on zamiast splonic sie ze wstydu patrzy na nia z najwyzsza pogarda i dalezje wysypywac piasek z piaskowncy, czego mu sie kategorycznie zabrania.


Moze by mu kategorycznie zabronic sikania do nocnika?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza