wtorek, 24 czerwca 2008

natural born killer. ament

Madafaka, no musze zabic!
Ten czlowiek, Wysoki Sadzie, nie pozostawia mi wyboru.


Codziennie rano, o szostej, strzela mi w tyl glowy strzalem z centralnego zamka.


Dluzej tego nie wytrzymam, czuje nadplywajacy wielka fala tsunami afekt.


Ja go znam, Wysoki Sadzie, i zycze mu naglej smierci od czasu, kiedy na mnie napadl we wlasnym mym mieszkaniu, ze mu miejsce do parkowania zajelam a on tu parkuje od lat dwudziestu czy dwudziestych, nie doslyszalam gdyz krew mi oczy zalala.


Jednakowoz, jako osoba spolegliwa i dazaca za wszelka cene do kompromisu, na poczatek napisze mu karteczke z uprzejmna prosba, aby natychmiast zaprzestal wyzej wspomnianych praktyk, w przeciwnym bowiem razie zmuszona bede, z najwyzsza niechecia, porabac mu siekiera samochod, a nastepnie podpalic drzwi do mieszkania.


Jesli lagodna perswazja nie pomoze, rzuce sie na niego ze struna od Kociej gitary (zostana mu jeszcze trzy) i bezszelestnie poderzne mu gardlo od ucha do ucha. A nastepnie zawloke jego scierwo za noge na tory tramwajowe i upozoruje wypadek komunikacyjny, rozlewajac, w przebraniu Annuszki, olej slonecznikowy.


Pograzona w bezkresnej zalobie liczna rodzina zapewne sie bardzo ucieszy, gdyz, o szczescie w nieszczesciu, smierc poniesiona w wypadku komunikacyjnym jest smiercia o niebo lepiej platna od smierci naturalnej.


A za taka mozna uwazac smierc sprowokowana przenikliwym gwizdaniem o bladym swicie.



Media donosza, ze kolejarze planuja strajk polegajacy na zatrzymaniu skladow na piec kwadransow.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza