czwartek, 26 czerwca 2008

Paris, kochaneńka, podaj mi ino tego lwa z multipleksu!

Znowu sie dzisiaj naogladalam okropnosci w przymierzalni, ale posiadlam ta droga spodnie, jakie kazda szanujaca sie celebrity miec powinna.


Jeszcze tylko donabede kilka ekskluzywnych drobiazdzkow, w tym wode z krysztalkami sfarowskiego dla psa, i mowcie mi Lindzay Lohan. (Jak sie dowiedzialam, z wiarygodnego zrodla, iz pies Paris Hilton pojony jest woda z krysztalkami sfarowskiego, to spac nie moglam, tylko sie glowilam co potem).


Apropos jednak! Czy ktos w ogole wie kim jest Lindzay Lohan?

Z zawodu jest gwiazda, to wiem, ale czy poza tym nacechowana jest czyms szczegolnym?

Bo ja aspiruje i pragne wiedziec jak najwiecej. Ze swej strony pragne posiasc szeroko zakrojona wiedze na ten temat.


A, no i penis Davida Bekhama jest/nie jest tworem fotoszopa. Badania naukowe w toku. Cztery doktoraty i piec habilitacji. Najtezszym glowom medycyny nuklearnej sie zwoj mozgowy na ten temat misternie skreca.


Tak samo rzecz ma sie u mnie.


Na domiar zlego zagladam do kubka w kredensie a tam siedzi lew z tworzywa i na mnie patrzy celuloidowym spojrzeniem gwiazdy swiatowego kina.


Taki omen. Jestem skazana na sukces.


Albo na stara szafe.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza