poniedziałek, 23 czerwca 2008

shopping-fakking-shopping

Bylam na zakupach ze stylista.
Tomaszem J.
albo z Tomaszem K., tym aktorem?
Juz nie pamietam.


Jako ze jestem psychicznie chora i roi mi sie, ze we wszystkim wygladam jak Hajdi, musialam zabrac kogos, kto by mi wyperswadowal przeswiadczenie o tej nadprzyrodzonej zdolnosci.


Nie dopuszczam mysli, ze w sklepach NIE MA NIC FAJNEGO. To niemozliwe. Przeciez sklepy pekaja w szwach od wszelkiego dobra.
Musze na psychoterapie: dopoki nie przestane nienawidzic siebie, dopoty bede w swej glowie we wszystkim wygladac jak Hajdi.


Moja zapasc odziezowo-psychiatryczna datuje sie od ubieglorocznej zimy.
W onczas przeczesalam CENTYMETR PO CENTYMETRZE zlote tarasy nasiakajac przy tem wszelakim splendorem i wrocilam z  n i c z y m.


I jak tu maskowac problemy emocjonalne kompylsywnym zakupoholizmem?
Sie nie da!
No to czym maskowac? Pudrem?


Kupilismy sukienke. On mowi, ze ladna.
XS.
Dziwne…


Taka… malusienienienka Hajdi.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza