piątek, 18 lipca 2008

allegro ma non troppo any satisfaction

Wczoraj wahalam sie tylko dwie godziny:


pomaranczowy-zielony
pomaranczowy-zielony
pomaranczowy-zielony


(Na cholere tyle tych kolorow?)


i oto zakupilam dziecku na Allegro rowerek.


Jedzie. Czekam


Rowerek stal sie niezbedny, gdyz male dziecko zapalalo miloscia do kolarstwa demonstrowana w ten sposob, ze jak widzi brata na rowerze, to pedzi za nim ryczac, ze to moje i natychmiast oddawaj.
Nie sadzilam, ze male dzieci potrafia tak szybko biegac jak sie wkurza.


Allegro to jest w ogole znakomity wynalazek dla starych zon, ktorych nikt nie kocha.
Czyli dla mnie.


Pragne sobie poprawic nastroj? SPA mnie nudzi? Zakupy mecza? Chippendejlsi mi obmierzli?
To prosze bardzo, odmykam i czytam, ze jestem cudowna, nic, tylko mnie na rekach nosic.


O, wezmy tu:
„GORĄCO POLECAM!!!! Bardzo solidny i pomocny allegrowicz. Bardzo dobry kontakt, sukienka taka jak w opisie, same pozytywy”.
albo:
„Towar Super, zgodny z opisem, przesyłka szybka i dobrze zabezpieczona,
miły kontakt i fachowa obsługa. Gorąco polecam. 100% Satysfakcji!!!
Dziękuję i pozdrawiam:):):)”


W domu tego nie mam.
W domu wymiana komplementow polega na tym, ze maz mowi do zony (ktora nie lubi, jak sie woda w czajniku godzine dziko gotuje i istnieje ryzyko odpadniecia sufitu na podloge):


SKONCZ MI W KOLKO PIERDOLIC O JAKIMS SPALONYM CZAJNIKU! JA TU USILUJE PRACOWAC! JA SIE PROBUJE SKUPIC!!!


Ooo
Chyba odejde z wanienka…
Albo nie.


Sprzedam ja. Na Allegro. I  zo-ba-czy-my.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza