piątek, 19 września 2008

mea culpa

Poddalam sie.
Zalozylam dzisiaj biale kozaczki.
Co za kraj! Ostatni raz mialam je na sobie w maju, czyli nie widzielismy sie tylko nieco ponad trzy miesiace.


W ogole nie wiadomo, czy sie jeszcze kiedykolwiek zobaczymy, poniewaz sciagnelam
na swa glowe klatwe, niestety.
Otrzymalam, mianowice, maila z pogrozkami, ze jesli nie rozesle go natychmiast w sto miejsc, to szlag mnie trafi.
Wiec zegnam.


W pierwszych slowach swego listu byla uprzejma prosba, aby go koniecznie przeczytac, zanim przejdzie sie do deseru, czyli do zdjecia, ktore jest sprawca niespodzianki.


Lubie niespodzianki. Wiec zatopilam sie w lekturze.


Nastepnie przedstawiona byla po krotce dramatyczna historia powstania pewnej fotografii.
Otoz, trzech mlodziencow udalo sie do lasu, czy gdzies, i jeden z nich nagle postanowil sie sfotografowac z drzewami.
Ale oto, nim jeszcze wybrzmial blysk flesza, chlopak juz nie zyl, gdyz zmarl.
Na atak serca. Co potwierdzila wykonana na miejscu przez kolegow denata autopsja.
Pozostali przy zyciu chlopcy wzruszyli ramionami i poszli do domu.
Tamze obejrzeli odbitki i oszaleli.
Doslownie.
Zostali przewiezieni do szpitala  p s y c h i a t r y c z n e g o.
Pozostalo po nich jedynie owo zdjecie, na ktore wlasnie patrze, gdyz mam pecha.


(na fotografii figurowal mlodzieniec rasy zoltej w towarzystwie klasycznej zmory z podkrazonymi oczami)


I teraz jedynym sposobem by uniknac nieprzyjemnosci,
jest je przeslac do wysokiej liczby osob
(zdjecie, nie nieprzyjemnosci, chociaz, wlasciwie, na jedno wychodzi).


Bo jak nie to kaput.


Do korespondencji dolaczona byla lista trafionych z przykrymi szczegolami:
Pewien biznesmen nie rozeslal i nazajutrz zostal nedzazem (pfff) skutkiem czego strzeli sobie w leb.
Pewna ksiezniczka nie rozeslala i ucielo jej wysoko urodzona noge a blekitna krew sikala, siku sik.
Pewna kobieta umarla w meczarniach wessana przez rure od WLASNEGO ODKURZACZA.


Cos w tym stylu.


Dokladnie nie pamietam, bo wywalilam do kosza, gdyz nienawidze czegos musiec.
Jesli cos musze a nie musze to zaraz tego nie robie. Na zlosc. Na przekor.
Np. jesli gdzies jest napisane, ze przedtem MUSZE sie zalogowac, to a wlasnie, ze nie.
Chocbym w glebi duszy bardzo o zalogowaniu sie marzyla od lat wielu.
Taki charakter.
Podly, wiem.


Ale teraz zastanawiam sie, czy dobrze zrobilam.
Opadly mnie watpliwosci.
(to pewnie skutek wstepnej obrobki przez zmore)
Ona z pewnoscia juz na mnie czyha, czuje jej oddech na karku.


Do moich rozlicznych egzystencjalnych lekow obecnie dolaczyla jeszcze zmora.
Tylko zmory mi brakowalo.


I tu prosba:
Jesli ktos dysponuje zmora, to bardzo prosze o przeslanie, bo mi jej brakuje.


Postanowilam poprawe.

Grzecznie rozesle.
Juz nie bede palil i pil, bede juz chodzil do szkoly.
Ja bede juz chodzil do szkoly.
Bede juz chodzil do szkoly.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza