wtorek, 28 października 2008

mission accomplished

Niestety, ten brat o ktorym Wam mowilam, okazuje sie byc palantem.


(Jestes palantem?)


Troche szkoda, ale co zrobic.
Taka jest dzisiejsza mlodziez. Niedorozwinieta umyslowo.
Jak sie dorozwinie bedzie juz za pozno.


Na to liczy.


Jeszcze nie wie, ze kazda podlosc, unik i zaniechanie kiedys wracaja.
Ze jak sie nie chodzilo na religie od piatej klasy podstawowki, to sie potem codziennie musi powiedziec 666 razy: szczesc boze.
Przez piec lat.
Ament.


Nie odbiera telefonow. Od taty tez.


- Ojojojoj, moze nie zyje? – pytam z troska.
- Moze. – Odpowiada Pusz – Ale raz bylo zajete.


Byc moze, iz percepcje ma niedoskonala.
Jakas awaria i mu nie dociera.
A moze pies mu usiadl?


Osobiscie bym w taka sytuacje nie brnela, ale widac to u nich rodzinne.


Nie znam. Nie wiem. Nie rozumiem.
Zasadniczo mam to w dupie.
Na wypadek pytan.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza