sobota, 8 listopada 2008

pit stop

Malzonek Kret jest czlowiekiem niezastapionym.
A mowi sie ze takich nie ma. Nieprawda.
Potrafi znalezc wyjscie z kazdej, najbardziej nawet zagmatwanej sytuacji.
Sila jego optymizmu Krecie poraza. Paralizuje i zabija ja na miejscu.


Zna sie na wszystkim, zwlaszcza na motoryzacji.
Zawsze znajdzie on dla zony dobre slowo w tym temacie.


Gdy zona sie skarzy, ze nie ma hamulcow szczerze doradza: hamuj silnikiem.
Gdy zona narzeka na zuzyte amortyzatory maz sugeruje: nie jezdzij po dziurach.
Gdzy zona zrzedzi, ze nie ma radia, maz przypomina: masz, takie w dlugopisie, dostalas na gwiazdke.


Ostatnio jednak dal Kret Kreci wyjatkowo dobra rade na kazada pogode.


Otoz, zeszlej zimy, Krecia nareszcie uwierzyla bez wahania w zimowe opony. Stalo sie to kosztem felgi, gdyz Krecia w trakcie Pierwszego Ataku Zimy, ktory jak zwykle zaskoczyl drogowcow, nie wyrobila na zakrecie.
Odtanczyla autem salse, po czym dupla w wysoki kraweznik.
Krecia przezyla, felga zdechla.
Krecia, zwyczajem neofitow natychmiast popedzila do swiatyni motoryzacji, aby jej zdjeto brzemie grzechu pierworodnego, w tym przypadku opony letnie i dokonano zamiany na zimowe.
W trakcie misterium ukazala sie oczom zebranych wielka rana w feldze.
Coz bylo robic. Mistrz o Czarnych Dloniach po dluzszych staraniach orzekl, ze z tej maki chleba nie bedzie.
Zamieniono zatem Kreci kolka miejscami czyniac z uszkodzonej felgi  t y m c z a s o w e  kolo zapasowe.


I tak, po roku, Krecia odkurzajac samochod, odkryla w bagazniku TOTALNIE SFLACZALY zapas. Powietrze, nie przejmujac sie tym, co powie na to Krecia, wzielo i uszlo przez wklesniecie w feldze.


Dzwoni zatem Krecia ufnie do meza w nadziei na silne meskie ramie i pyta retorycznie co by tu.


A maz na to z wyzyn swego autorytetu powiada zlotymi zgloskami (czy Kreci sie zdaje, czy slyszy lekkie zniecierpliwienie w jego aksamitnym glosie): ZADZWON DO WULKANIZATORA I SIE ZAPYTAJ.


Tu Krecia (nie po raz pierwszy) poczula, ze ziemia usuwa jej sie spod nog.
Jasne! Ze tez sama na to nie wpadla! Kretynka!


Zadzwoni do wulkanizatora i sie zapyta!
O co zapyta? A czy to wazne?
Powie, ze maz kazal, to dzwoni. Zapyta, ktora godzina. Zapyta, ktorego dzisiaj mamy. Zapyta, ktoredy do Pacanowa. Zapyta: skad ten blysk na twojej twarzy? Zapyta: som tu murziny?
Zapyta: czy bylby pan uprzejmy sie ze mna ozenic, bo nie chce mi sie myslec o zasranych fegach, wolalabym pomyslec o zasranych tipsach.


Swiety Krzysztofie! Niech ktos Krecie trzyma!


I, od tego czasu, mimo, ze w zasadzie ta odpowiedz ja calkowicie usatysfakcjonowala, troche sie jednk Krecia zastanawia.


Mysli sobie czasem, co bedzie, gdy zlapie gume. (Tfu, na psa urok!)


Ciemny las, grudzien, -30, dzieci placza bojac sie wilkolaka. Krecia w kozaczkach i podszytej wiatrem jesionce zastanawia sie w totalnych ciemnosciach, gdzie jest trojkat ostrzegawczy (Krecia nie ma swiatla w bagazniku od 3 lat) i stara sie wymacac druga czesc lewarka (maz twierdzi, ze Krecia jest histeryczka bo lewarek ma tylko jedna czesc).
Nie ma powietrza w zapasie, telefon padl, wiec przydalby sie chociaz lewarek na otarcie lez. Zatem uporczywie szpera. Czuje, ze to ja uspokaja.


Aby nie oszalec, powtarza w myslach jak mantre bezcenna rade Kreta:


Zadzwon do wulkanizatora i sie zapytaj!
Zadzwon do wulkanizatora i sie zapytaj!
Zadzwon do wulkanizatora i sie zapytaj!


I to dziala!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza