piątek, 19 grudnia 2008

cukru cukru

Z cyklu: tu zaszla zmiana.


Jako dziecko mialam na buzi doleczki, teraz mam dola.
Przewaznie.


Oraz noga mi wypadla. Nie czarujmy sie: z dupy.
Albo obie. Nie wiem, bo ta jedna boli bardziej i przycmiewa druga.
Tu pytanie do reumatologow i ortopedow-traumatologow (o ile sa na sali): czy noga moze wypasc ze zgryzoty? Z dupy oczywiscie?


A dupa z tylu.


Zmartwienie mi zawsze ponadto narasta, gdy widze kolezanki ze zakladu w ich przepastnych samochodach terenowych.
Jak ogolnie wiadomo, samochody terenowe nie sa tanie.
Oraz, jak ogolnie wiadomo, u nas na zakladzie z wynagradzaniem pracownikow sie nie przesadza. Motywacja finansowa jest bliska cyfrze zero.
Odczuwam to, przykladowo, wychodzac do pracy, kiedy to sie wlasciwie wywlekam za szalik a ta z doleczkami we mnie buczy, ze nigdzie nie pojdzie.
Ta z dolem do tamtej mowi ponuro: nie pierdol, idziemy.
I ma dola.
Nic dziwnego.


Zatem, wracajac do sprawy, zastanawiam sie, skad one biora walory na benzyne do tych potworow? Czy im wtedy nie zabraknie na waciki?
I kim, u diabla, sa ich mezowie?!


Nie no, dobra, wlaczam antypolska mantre: niech sie innym wiedzie i mnie tez, niech sie innym wiedzie i mnie tez.


Nie zebym zaraz pargnela posiasc samochod terenowy z orurowaniem.
Orurowanie wykluczam ze wzgledu na walesajace sie po pasach tlumy niefrasobliwych przechodniow.
Na domiar jestem przeciez freeganka a zadna szanujaca sie freeganka nie wsiadzie do czegos co pali 20/100.


Ale czemu nie mam wyboru?
Dlaczego mi tu nie stoja tlumy bogatych mezow z oferta kluczykow do pojazdow terenowych (koniecznie nowych, zafoliowanych)? A ja: nie i nie.


Ach, nic.


Moj maz kupuje wille na Filtrowej i tego sie moze trzymajmy.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza