poniedziałek, 16 lutego 2009

nie oglądaj się teraz!

Porządek, porządek.


Wszędzie czystość i higiena.
Lustra nieopalcowane, kurze wytarte, podłogi lśniące, sprzęty poukładane, muszle wyszorowane, kafle wypucowane, buty w rządku na półce (na buty), przyprawy poukładane alfabetycznie, szkła wg wzrostu w serwantce, bielizna kolorami w bieliźniarce.


No.


Tyle utopii.
Realia kształtują się nieco odmiennie.
Kontrastują.


„Jaką jesteś gospodynią?”


Na podobnie sformułowane pytanie poradnika domowego, gdyby takowe padło pod moim adresem, odpowiedziałabym, że świetną. W życiu nikomu bym się nie przyznała, że jestem BEZNADZIEJNĄ panią domu.


Że nie nadążam za rozbieganą własnością, że kurz mi odrasta w kwadrans, podłogi nie trzymają błysku, zlewy śniedzieją, dywany… nie mam dywanów, gary się piętrzą, papiery toaletowe rozwijają, wanny zarastają mchem, rośliny schną, okna tracą przezroczystość, lodówka knuje, śmieci się rozmnażają, bakterie pęcznieją a pająki przędą.


I zabawki.


SĄ WSZĘDZIE! Mają mnie! Autka atakują ze wszystkich stron, puzzle wyjmuję spod poduszki, pluszaki wchodzą mi nocami do butów, zamiast paców mam kredki, pod wanną pianinko, na prześcieradle babki z piasku, w kieszeniach klocki a w glowie cudną melodię: jak anioła głooos…


A jednocześnie nie mogę przestać sprzątać (albo tak tylko mi się zdaje).
Za mną jednak ciągnie mała armia i niweluje.
Wylewa, wysypuje, wywleka, wywala,
Nie, nie żeby złośliwie.
Po prostu się bawi. A bawiąc się uczy.


Czasami się buntuję. Czasem mowię sobie, że skoro czy się dwoję czy troję to i tak jest bałagan, to ja to pas. Więcej palcem nie kiwnę. Od dziś tylko czytam w klozecie.


I wtedy dzieje się coś fascynującego. Wówczas, w krótkim czasie, powstaje niepostrzeżenie MEGA STRASZLIWIE POTWORNY SUPERBURDEL JAKBY CAŁY WSZCHŚWIAT WZIĄŁ I SIĘ WZIĄŁ ZATRZĄSŁ.


Ale mnie to już nie robi różnicy. Zabierzcie tylko tego anioła.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza