piątek, 15 maja 2009

in ron carta blanca veritas

W moim telefonie nie ma słowa „dupczom”.
Jak to się stało?


Walnąwszy dwa driny o smaku bacardi zapragnęłam podzielić się ze swiatem listą swoich rozczarowań.
Od czego by tu zacząć?
Nie wiem. Chyba lepiej nie zaczynać, gdyż mi się pamięć w komputerze skończy, a mam jej ogrom, nie pamiętam ile gigabajtów, około miliarda.


Nota bene mąż mi kupił.


(A znacie to, jak kolegę G. zakluczyli w izbie wytrzeźwień za kradzieź cytryn pod wpływem impulsu, jakim była impreza urodzinowa Szafranowej?
No więc go przyskrzynili, i rano jeden ze współosadzonych przypomniał sobie co zaszło w jego życiu i jął utyskiwać na żonę:

Co za kurwa, no co za kurwa! To ja jej  telefon kupiłem a ona na policję zadzwoniła!)


Myślę, że gdyby jeszcze dwa drinki to bym się wywnętrzyła, lecz tak się składa, że:


a) muszę wstać bladym świtem nawoływana przez cienkie głosiki
b) skończył mi się rum


To dobranoc.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza