poniedziałek, 6 lipca 2009

kobiety rano są nudne

Nudy, nic się nie dzieje.


•••


W weekend zintensyfikowałam życie towarzyskie przy użyciu piwa marki desperados’s'cytrynom.


Było bardzo miło, towarzyszyły nam do późnych godzin nocnych wytatuowane permanentnym na czerwono dziatki.
Żulietta: cycata księżniczka naturalnej wielkości na prawym przedramieniu, zegarek z fontanną na lewym, motyl na plecach.
Buniozyl: motywy żeglarskie na ramionach, snopek siana na plecach by Żulietta. Odrąbaną w kolanie nogę wytatuował sobie sam.
Mayonnaise zasnęła przed rozpoczęciem party, więc się nie załapała.


•••


Porosłe gęsto ciemnym uwłosieniem łydki, należące do pani idącej przede mną chodnikiem, skłoniły mnie do refleksji nad sobą i światem.
Dlaczego, zapytuję siebie, zdumiewa mnie bujnie mechata goleń u damy?
Czy to natura czy kultura sprawia, że z tyłu głowy odzywa się głos: ale jak to?


•••


Kurier UPC zniknął w sinej dali uwożąc ze sobą Quinny Buzza. Płyń po morzach i oceanach!


Pojazd ten ma same zalety i tylko jedną wadę: nie lubi jeździć. To znaczy lubi, ale po wizycie w serwisie. Jeden miesiąc. Następnie lubić przestaje, i się rozłazi w szwach, rozkręca się i kapcanieje, hamulce nie hamują, kółka sie nie kręcą. Wtedy można serwisować. I miesiąc podróżować a następnie serwisowac a następnie podróżować a następnie serwisować. I tak do śmierci, lub do momentu ustania gwarancji, czyli dwa lata.


W serwisie fajnie: muskularni młodzieńcy skręcają pojazd do kupy, a przy okazji wymieniają mu układ jezdny oraz hamulcowy na nowy.
Czyli nie ma co narzekać.


No, chyba że ktoś od częstego widoku przystojnych serwisantów woli spacery z dzieckiem w wózku po parku. To nie polecam.


•••


Z okazji zbliżających się wielkimi krokami urodzin posiadłam głęboką depresję wynikającą z rocznego bilansu zysków i strat.
Nie wiem, co sobie kupić ładnego, żeby zminimalizować skutki.


Chyba przejdę na tryb imieninowy: Benedykta, Lucjana Sędzisławy.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza