wtorek, 22 grudnia 2009

ja kocham święta…

… i święty spokój.


Pozyskuję go z użyciem wiaderek persenu.
Już, już ma mnie rozerwać, gdy, wtem, zarzucam i mnie nie rozrywa! Acha!


W okresie przedświatecznej gorączki moja całoroczna wewnętrzna dychotomia się nasila. Walczy we mnie zaciekle śląska kucharka doskonała z lejzi bicz. Barują się dziewczyny aż miło. Bo wewnętrzny jakiś imperatyw mi nakazuje, bym szła i pastowała, piekła, myła, prała, prasowała, nabłyszczała, lukrowała. A ja nie mam tylu rączek, albo tylko udaję. Nie dociekam. Nie wnikam.


Z tyłu głowy mam wyryte: trzeba by, należy, koniecznym jest, powinno się. I to nasila przedświateczną liczbę niesnasek, a stąd tylko krok do przemocy domowej. Więc zamiast zmuszać drogich bliskich do trzepania dywanów słowem żwawszem, połykam zioło i mnie dywan strzyka.
Takoż i okno. Okna przewiduję na wielkanoc. Albo i nie. Strzyk, strzyk.


Świeta mają być wesołe? Więc, aby uniknąć rękoczynów, ograniczyłam się do podstawowych omieceń, wysypałam muchy z lampy i wkręciłam brakującą żarówkę. Tyle. Na więcej mnie nie stać. Przyznaję się. Żadne tam okna, drzwi, szafki, lodówki. Nic. No, może parapet. Pobieżnie.


Za zaoszczędzone w ten sposób siły pieczemy z bachorami tony pierniczków, a potem malujemy im ubranka, konikom pyszczki i kopytka, paniom ondulacje, aniołom skrzydełka. Na dziś, zamiast odkurzania za otomaną, czyszczenia sreber i mycia kryształów, mamy przewidziane lepienie łańcucha na choinkę. Bo nam w tym roku jakaś łysawa się trafiła (chińska podróba, jak orzekł Aramaj).


Choinkę przywiózł mąż na miejscach pasażera. To pewnie dlatego samochód mój wygląda jak leśny ostęp po inwazji dzików. Lecz czy to mnie może wzruszyć? Nie może. Ponadto należy promować inicjatywę własną: doceniam, iż nie musiałam mu wisieć na nogwace i ujadać aby przywiózł choinkę. Albo to persen docenia? Nie wnikam. Nie dociekam.


I nawet mnie nie rozdarło, gdy zezowata pani sprzedawczyni w sklepie powiedziała tak: Ja już wszystko mam porobione: u siebie porobiłam, u taty porobiłam, u sąsiadki porobiłam.


Ona – porobione. Ja – nieporobione.


I która fajniejsza?




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza