Będąc młodą staruszką wujęłam z kufra futro.Zima przyszła, nie ma na to rady.
Wydobywszy jesionkę zasępiłam się nad ułudą minionego lata. Podobno były jakieś upały.
Podobno. Osobiście nie spotkałam się.
Pierwsza fala upałów skończyła się w dniu mojego powrotu z ciepłych krajów. Nie dotknęła mnie więc przesadnie do żywego.
Druga fala też mi umknęła: byłam, w czasie gdy dopiekała, nad morzem, gdzie jak wiadomo, upały nie docierają.
Jesionka. Hm.
Nie wiem co o tym sądzić, ale bez jesionki ani rusz.
Jak również bez swetrzysków. W tym sezonie obowiązują rozlazłe powyciągane.
Nabyłam zatem powyciągany. Wyglądam jak kloszard, zamotana w różne szarobure szmatławe powyciągane. I trampki.
Lubię.
Ale lubię też, niestety, wyglądać jak dama. Damą być, mieć pięć kilo biżuterii, kapelusze takie duże.
I tak oto trwa we mnie wojna postu z karnawałem: nie wiem, kim pragnę być jak dorosnę.
Nie nadążam z kompletowaniem strojów tak dla doktorowej Dżekyl jak i panny Hajd. Dychotomia odzieżowa mnie rujnuje zarówno w sensie obleczenia jak i emocjonalnie.
Bo, weźmy, idę. Idę jako dama. (Oczywiście – o tyle o ile).
Idę na obcasiczku, kle, kle, kle.
Aż tu naraz, pacze, idzie jakaś bardzo stylowa nie-dama. I natychmiast się czuję jak wyfioczone czupiradło, wykrochmalony koczkodan, żałośnie.
Najgorzej.
Niestety, to działa także w drugą stronę.
Bo, weźmy, idę jako nie-dama. Biję z trampka
No to jeszcze gorzej, bo wtem wyłania się z mgły luksusowego zapachu dla kobiet dynamicznych jakaś perfekcyjnie wykonana zdzira, (a najgorzej, jak bez botoksu, bo te z botoksem i z ustami, jakie by nie były doskonałe, to są przezabawne) i strąca mnie w otchłań rozpaczy dla kopciuchów. Do piekła prowincjonalnych kuzynek.
Najgorzej.
W następstwie dyszę nienawiścią oraz niemożnością samookreślenia się.
A najgorsze z możliwych są te, boże nie dopuść, co to CZEGO BY NA SIEBIE NIE ZAŁOŻYŁY, WYGLĄDAJĄ JAK MILLION DOLARÓW.
Ooo, te to masakra. Nienawidzę ich. (Np. moja siostra – ledwo ją toleruję).
Tak, nie jest mi łatwo w życiu. Czy może w rzyci.
W dupie.
W czarnej dupie odzieżowej…