poniedziałek, 13 września 2010

argentyna

Dziewczęta w recepcji od godziny ćwierkolą o organzie.


Że zielona.

A czemu zielona?

Kieliszki na świeczki. Szklane, stopka, szklane. Super.


O organzie? Rozumiem, rozmawiać o orgazmie. To ma sens.



I w tym koszyczku serwetki do wycierania.



Co to, do cholery, jest organza? Czy to to samo co organdyna?



Rozterki. Dylematy. Dywagacje.


A ja się dręczę, że mi się jin i jang faktycznie przepękło. Nie wiadomo: gdzie ta łezka, tamta kropka. Czarna kropka.


Czarna?

Czemu czarna?


Biała też.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza