poniedziałek, 15 marca 2010

se mła

Tak, to prawda. Zimą zwłaszcza jestem głupia oraz pusta oraz szpetna.


(W łazience słychać sztorm, Aramaj imituje dziesięć w skali boforta).


I ze wszech miar leniwa i wątpiąca – najsilniej mnie trzyma przy życiu przekonanie o bezsensie istnienia. Im jestem doroślejsza tym bardziej dojmujące.


(Buniozyl śpiewa: „A słoneczko świeci”).


I jeszcze mam gruzłowaty ryj. I szarozielone włosy.


(Buniozyl sika do wanny).


Są na to dowody. Dziecko do mnie rzekło mianowicie, gdy zjawiłam się w przedpokoju w odświętnym mejkapie: Wyglądasz jak trup, jak Lenin w swoim mauzoleum.
Wredne.


(Buniozyl pije wodę z wanny).


A, i jeszcze wredna jestem. Podstępna, pusta, zła.
Smutna. Ponura. I mówię: Ta zima końca nie ma.


A Bunio: I ciudów. Ciudów nie ma.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza